„Moja mroczna Vanesso” Kate Elizabeth Russell

ON- 42 letni nauczyciel w liceum. Ona- jego 15- letnia uczennica. Ona wpada mu w oko bardzo szybko. Jest mądra, inteligentna i ma talent literacki. Do tego jest niewinna i niedojrzała- ma wszystko czego on potrzebuje. On- krok po kroku- przywiązuje dziewczynę do siebie. I rozbudza ją dla siebie. Wypowiedziane przypadkowo słowa- pragnienia, ręka na kolanie- też przypadkowa całkiem, spojrzenie- niby przypadkowe, a wyłaniające tylko ją, pozytywny komentarz na w większym gronie, uznanie i uwielbienie w oczach. A ona chce być uwielbiana i czuć się wyjątkowa i kochana. Bez oporów i większych przemyśleń poddaje się manipulacji dojrzałego faceta, który w końcu za jej przyzwoleniem osiąga swoje- nawiązuje seksualną intensywną relację z nieukształtowaną jeszcze młodą kobietą, w gruncie rzeczy dzieckiem jeszcze.

Związek, jeżeli można tą zależność tak właśnie nazwać, odbija się bardzo mocno na całym dalszym życiu i jej i jego. Niszczą się nawzajem i potrzebują, kochają i nienawidzą, poniżają i doceniają. Ofiara, która, jak on twierdzi, staje się katem i kat, który robi wszystko, aby w jej oczach stać się ofiarą.

Wbiła mnie ta książka w fotel i kazała przeczytać się do końca. Jednoznaczne skojarzenie z przywoływaną zresztą parokrotnie „Lolitą” nieuniknione. Lektura trudna i boląca, bo może być to historia, która dzieje się właśnie niezauważalnie obok nas, a pozostawi nieletnią ofiarę kaleką na całe życie. Nie jest to książka dla wszystkich. Bo wzbudza ogromne emocje od irytacji, złości, a wręcz wściekłości po żal i smutek. Bo jest niespieszna, tak jak niespieszne były jego metody uwodzenia. Bo nie rozumiemy, dlaczego ona cały czas go tłumaczy i dlaczego tak bardzo wini siebie. I jak taki gość może zawładnąć całym jej światem na lata. Pozostawia wiele znaków zapytania, ale też poszerza spojrzenie na temat. Bardzo, ale to bardzo polecam.

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz