„Milion nowych chwil” Katherine Center

I kiedy wydaje nam się, że wszystko już za nami i życie właśnie obdarowało nas jedną wielką drwiną, to właśnie warto, aby w takim momencie pojawił się ktoś, kto da nam nadzieję, że przed nami jeszcze milion nowych chwil i to od nas zależy jak je przeżyjemy.

Margaret ma pecha. Jej prawie narzeczony funduje jej takie zaręczyny, po których jej życie nie będzie już takie samo. Nigdy. Niestety w sensie bardzo negatywnym. Po wszystkim on jest zrozpaczony i w tej swojej rozpaczy wywołuje chyba więcej litości w ludziach niż ona. A może to jakoś poprawia mu samopoczucie? Oczyszcza? Bo winny czuje się na pewno.

W końcu- jak to w życiu bywa- pozbywa się kłopotu. I on i ona. A życie toczy się dalej. Tylko całkiem inaczej. I o ile on może się szybko w nim odnaleźć, o tyle ona musi zbudować w sobie ogromne pokłady nadziei, że kiedykolwiek się odnajdzie.

Oczywiście, że piszę nie wprost, bo po co zdradzać szczegóły. Historia jakich wiele. W momencie, kiedy tej najbliższej osoby najbardziej potrzebujemy, ona nie daje rady. I wtedy to my musimy mieć dwa razy więcej siły, niż gdyby była obok nas. Życie.

Książka obyczajowa. Napisana dobrze. Czyta się sama. Nie skłoni Was do głębokich przemyśleń, do nieprzespanych nocy, ale zachęci na tyle, że jak zaczniecie, będziecie chcieli dokończyć. Czasami trzeba odpocząć od ambitnej i trudnej do strawienia literatury. Wtedy dobrze jest sięgnąć po coś, co nie dotyka dna, a utrzymuje się na dobrym średnim poziomie. I to był ten moment. I to taka właśnie książka. Da nadzieję na to, że milion nowych chwil w życiu po życiu może jednak być równie ciekawych i wartościowych, choć zupełnie innych niż przed nim.

Ja tam polecam, a Wy sprawdźcie, czy to coś dla Was.   

Dodaj komentarz