Wylot o 16.20, postanawiamy więc jechać jeszcze do Valletty i stamtąd na lotnisko. Zostawiamy torby w przechowalni i idziemy na kawkę, pastizziti i wybuchy armatnie w południe do ogrodów Bakkara. Nasza bajka dobiega końca.
Czas na krótkie podsumowanie:
Najpierw finansowo- bo to tylko i aż liczby. Koszt sześciu dni na Malcie ze wszystkim, czyli dowozem i odbiorem z i na lotnisko, przelotami, apartamentem, jedzeniem, biletami na autobus, prom i autobus hop on hop off oraz wejściami do kościołów to niecałe 1500 PLN na osobę. Wszystko zamawiane dużo wcześniej, bo można natrafić na naprawdę fajne oferty.
Apartamenty sześcioosobowe- trzy sypialnie, dwie łazienki, kuchnia i pokój dzienny. Nie brakowało zupełnie niczego. A miejsce na imprezy jak znalazł. Koszt na osobę za sześć noclegów to 260 PLN. Śniadania wspólne, w pobliżu LIDL, więc wszystko świeżutkie i przepyszne. Przeloty Ryan Air. Wylot z Berlina, przylot do Poznania. Koszt w obie strony na osobę z bagażem 375 PLN. Transfer busem z i na lotniska 170 PLN. Rejsy do grot:- pierwszy 4 EUR, drugi 8 EUR. Kościoły 5-10 EUR. Bilet na komunikację miejską na Malcie 21 EUR. Prom na Gozo 5 EUR. Jedzenie: na pierwszym miejscu postawię mimo wszystko pastizziti- jako przekąska lub nawet danie główne, bo większe najada. Koszt 1-2 EUR. Królik maltański- specjalność Malty- pychota, bo ja z tych, co jadają króliki. Koszt od 8 EUR w górę. Dużo kuchni włoskiej. Obiady od 10 EUR w górę. Ceny napojów porównywalne do naszych.
To wszystko poza sezonem. Jak jest w sezonie- nie wiem. Ale pewnie drożej.
Rodaków mnóstwo. Na każdym kroku słychać język polski.
Czy udało nam się wszystko zrealizować? Dokładnie wszystko, co zaplanowałam. Zwiedziliśmy Maltę z każdej strony. Gdybym miała jeszcze jeden dzień, pojechałabym do filmowej Wioski Popeye’a i na Złotą Plażę- to północno-zachodnia część Malty.
Ilości wrażeń nie można wycenić. Najważniejsze, żeby w takich miejscach być z osobami, które po prostu się lubi, z którymi można śmiać się do łez i przeżywać wszystko podwójnie. I ja tam właśnie z takimi byłam. Dziękuje za wspólne przeżycia.
A jeśli kogoś namówiłam na odkrywanie Malty, to bardzo się cieszę. Takie przeżycia są dużo więcej warte niż kolejna rzecz, którą sobie fundujemy. Jeśli doczytaliście- dajcie znać w komentarzach. To utwierdzi nas w przekonaniu, że warto 









