Lazurowe Wybrzeże 2013- Monako, Monte Carlo

No nie każdy może tam zamieszkać. Trzeba mieć określoną ilość pieniędzy, żeby dostać obywatelstwo. I jest jeszcze kilka warunków do spełnienia, m.in. musi dostać zaproszenie od księcia Monako. Nie kwalifikujemy się, ale radość w nas wielka, że chociaż popatrzyć sobie możemy. Monako: miasto- państwo. Najmniejsze państwo po Watykanie. Ponad 30% jego mieszkańców to milionerzy. Nierozerwalnie związane z aktorką Grace Kelly, chyba umiłowaną przez mieszkańców, bo upamiętnioną w wielu miejscach, drogimi jachtami w porcie Herkulesa, rajdem samochodowym, ale przede wszystkim z najdroższą z najdroższych dzielnic, czyli Monte Carlo. I mimo, że deszcz, a czasami wręcz ulewa, nie żałujemy ani minuty pobytu w tym miejscu.

To co? Zaczynamy od końca. Byliśmy w kasynie w Monte Carlo. Graliśmy na automatach. Nikt z nas fortuny nie wygrał. Nikt też fortuny nie przegrał. Weszliśmy tacy trochę nieśmiali, bo w końcu w takim kasynie nie bywa się na co dzień. Ale wstęp dla takich jak my- w stroju turystycznym i za darmo, niestety tylko do holu głównego i pierwszego salonu gier jest możliwy. Fajne i takie doświadczenie. Poza tym bogactwo, przepych, a to co ukryte dopiero musi być bogate i przepyszne!

Zwiedzamy dalej mimo deszczu. Stare miasto Monako znajduje się na skale. To tutaj wszystko się zaczęło. Cała historia księstwa. To tutaj zobaczymy też pałac księcia- (Wypatrujemy flagi, jeśli jest w pałacu flaga podniesiona, książę na miejscu. No i nie czekał na nas☹)  i katedrę, w której spoczywa sławna dawniej aktorka Grace Kelly, później księżna Grace z Monako. To klimat i atmosfera knajpek, które w deszczu nabierają szczególnie przytulnego klimatu.

Akurat tak nam się trafiło, że w tym miejscu kończył się rajd samochodowy. Spotykamy i naszych polskich rajdowców, co oczywiście wywołuje spory uśmiech na naszych twarzach. Ale najlepsze z najlepszego jest to, że F1 można w księstwie podziwiać zupełnie za darmo przez cały rok. Bo Monako jest małe, miejsca na osobne tory brak, więc bolidy ścigają się po ulicach miasta. A nieźle kręte te ulice…

A jeśli ktoś z Was myśli, że Monako to drogie samochody, to informujemy, że Monaco to równie drogie jachty. No nie da się poznać Monako bez zejścia do Portu Herkulesa. A tam już oczy bolą, oj bolą.

Mimo niesprzyjającej aury to był piękny dzień.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Ania

    Lało, lało, ale i tak było fajnie. Następnym razem byłam w 2015 i był taki upał latam i taki tłok, że Monako w deszczu zimą wydało mi się rajem

Dodaj komentarz