Była sobie mała wioska rybacka. Spokojna i całkiem nieznana. Do momentu, kiedy w XIX w. nie pojawił się w niej jeden, a potem drugi artystokrata, a ten drugi przywiózł kolejnych. Bo było tu pięknie i spokojnie. I przestało być w pewnym momencie, bo po drugiej wojnie światowej postanowiono, że właśnie tutaj, w znanym bądź co bądź z relacji telewizyjnych budynku, będzie odbywa się Festiwal Filmowy- marzenie każdego aktora.
A jak my odebraliśmy to miejsce? Była kupa śmiechu, bo trafiliśmy na zaplecze budynku, gdzie wyłożono nie wiadomo dlaczego czerwony dywan. I nasze pierwsze zdjęcia na czerwonym dywanie mamy od zaplecza. Widocznie się jednak nie dla nas blichtr i sława. Sam budynek naprawdę nie robi żadnego wrażenia. Dopiero kiedy zaroi się tutaj od gwiazd nabiera znaczenia. A tak- ot taki sobie dom kultury zwykły. Kawałek dalej idąc w kierunku parku odnajdujemy miejsce, w którym gwiazdy odciskają swe dłonie. Fajnie sobie tak poczytać, która gwiazda ma to już za sobą.
No i to by było na tyle, jeśli chodzi o Cannes. Dużo więcej tu nie zobaczycie, bo dużo więcej tutaj po prostu nie ma.
Ale dla samej fotografii na czerwonym dywanie od zaplecza już było warto zobaczyć to miejsce haha.









