„Królowa” jest tylko jedna i jest nią Andrzej Seweryn!

Jakoś nawet nie pasuje mi tutaj stwierdzenie, że pan Andrzej dobrze tą rolę zagrał. Bo on tej roli wcale nie zagrał. On po prostu całym sobą stał się w tym filmie Sylwestrem – paryskim uznanym krawcem, który wieczorem zamienia się w drag queen. I staje się tak, że po kilkudziesięciu latach swojego francuskiego życia wraca do Polski.

A Polska nasza jakby całkiem zatrzymana w kadrze z lat 90-tych. I pozornie nie ma w niej miejsca na facetów w sukienkach w pełnym makijażu. A jednak okazuje się, że w potrzebie stajemy się bardziej tolerancyjni…

Miniserial „Królowa”. Cztery odcinki na Netflix. Ciepły film, super obsada, fajna muzyka. O panu Andrzeju już pisałam na początku, jego wnuczka jest świetna, córka zresztą też. A że historia naiwna trochę… I prowincjonalnego stereotypu dużo ogląda się świetnie.

Myślę sobie, że film wnosi jeszcze inną wartość na nasze polskie podwórko kinowe- zahacza temat, który niekoniecznie cieszy się niebywałą popularnością w naszym polskim grajdołku- temat odmienności. Tutaj w wydaniu pana w sukience- drag queen. I jego przyjaciela, który nie dość, że ciemny na skórze, to jeszcze oryginalny w ubiorze i ruchach.

Co na to ci, którzy takich nie lubią? Myślę, że mają problem, bo panów po prostu darzymy sympatią i już. No ale powiedzmy sobie szczerze: problem, który nie jest nasz, nie jest nasz.

Polecam

Ocena:
7/10

Dodaj komentarz