„Gdzie są ludzie?- zaczął znowu Mały Książę. Czuję się trochę samotny w pustyni…”- czyli my na Pustyni Kozłowskiej.

Oj piękne to było! Bo czy wiecie, że na styku województwa lubuskiego i dolnośląskiego mamy pustynię? Kusi- no nie? Pustynia pustynią, ale cała jej otoczka…

To może trochę bardziej konkretnie…

Dojeżdżamy do miejscowości Kozłów (jadąc w kierunku na Bolesławiec). Przed przystankiem autobusowym parkujemy w małej zatoczce. Idziemy drogą pożarową do rozwidlenia i w lewo, aż do szlabanu. I od szlabanu 3,5 km drogą szeroką i płaską przez las.

A las wita nas wrzosami i przygotowuje na to, co zadzieje się po spacerowej godzinie. Bo oto wkraczamy na Wrzosowisko Przemkowskie. Ja jeszcze nigdy nie widziałam takich połaci wrzosów. Teraz są najpiękniejsze. Więc teraz właśnie jest ten czas, żeby: „ …pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko” (SDM!).

Ale już za chwilę oczom naszym ukazuje się dużo piasku. Pustynia Kozłowska. Ja myślę sobie, że tutaj nie trzeba wiele pisać. Tutaj trzeba zdjęciami zachęcać.

Żeby nie dorabiać za dużo zbędnej ideologii- tereny te to były poligon. W pobliżu kręcono nawet „Czterech Pancernych”. To tylko 1,5 h samochodem z Międzyrzecza. Widoki przepiękne, cisza i spokój. Ale jest coś najpiękniejszego w tym wszystkim- cały dzionek spędzony z rodzinką na rozmowach, narzekaniu oczywiście też haha, śmiechu i leniwym wylegiwaniu się na piasku. Czy można sobie wymarzyć lepszy czas i powód na bycie razem? 

Bardzo zachęcamy😊

Dodaj komentarz