Amsterdam alternatywny
Trzeci dzień naszego krótkiego wypadu zaczynamy mało alternatywnie, bo rejsem po kanałach amsterdamskich. Dużo ich jest, bo aż 165, przeliczając inaczej- 75 km wodnych ścieżek połączonych przez ponad 1200 mostów.
Rejs ma swoje niesamowite walory- z bliska przyglądamy się barkom przycumowanym przy brzegu, które zamienione zostały na domy mieszkalne. Oficjalnie jest ich 2,5 tys, nieoficjalnie o wiele więcej. Dlaczego domy na wodzie? Z ekonomii prostej to wynikało- po wojnie mało było mieszkań, a dużo łódek.
Mijamy piękne kamienice- wszystkie podobne do siebie, bez bogatych ozdób, jakie widzimy w innych miastach. Rada miejska najbogatszego miasta Europy XVII w zdecydowała, że w tym miejscu budować mogą się tylko najbogatsi. Po co zdobić domy dodatkowo, skoro i tak już wszyscy znają status właściciela?
Rejs nie służy jednak do uzyskania większej wiedzy o Amsterdamie. Informacje, które słyszymy w słuchawkach są raczej szczątkowe i do zbyt interesujących też nie należą.
Po rejsie udajemy się na zasłużone holenderskie frytki, które zgodnie z powiedzeniem są dodatkiem do majonezu. Całkiem niedaleko dworca znajduje się punkt nr 1 na liście amsterdamskich fryturnii- Mannekenpis. Frytki polewa majonezem nikt inny jak sam brukselski sikający chłopczyk. Zadowolony będzie każdy, kto lubi frytki i z porcji i ze smaku. Z kolejki, w której trzeba niestety odestać, trochę mniej. A ja korzystając z tego, że stać nie muszę, bo za mnie stoją, udaję się do pobliskiego serowego sklepu. Wybór ogromny. Fajnie wygląda.
Posileni postanawiamy poznać bliżej północną część Amsterdamu. Promem udajemy się do byłej stoczni, która zagospodarowana jest zadziwiająco. Po drodze płyniemy koło jednego z lepszych boteli, czy hoteli na wodzie, a kiedy wysiadamy widzimy żurawia, którego zaadaptowano na klub, w kontenerach i wagonach małe mieszanka, sztukę wyrażoną na murach i w rzeźbach, kluby, puby. Przysiadamy w jednym z nich bezpośrednio przy nadbrzeżu. Tłum ludzi w każdym wieku, muzyka i pełny luz. Poduszki, huśtawki, stoliki- każdy znajdzie coś dla siebie. Idziemy dalej i wchodzimy w świat z lat 70-tych. Kolorowi ludzi, kolorowa muzyka, eh- piękne to było….














