„Czas porzucenia” Elena Ferrante

Ona ma 38 lat. Męża od 15 lat, dwójkę małych, wymagających opieki dzieci. Pewnego dnia słyszy od niego, że odchodzi. Już wcześniej zdarzały mu się odejścia, ale wracał zawsze szybko. Ona słucha tego z niedowierzaniem, bo wie, że on wróci. Jak zawsze. A on nie wraca. Wchodzi w zupełnie nowy związek z dużo młodszą i atrakcyjną kobietą. Ona długo nic nie wie na temat jego nowego życia.

Kiedy zdaje sobie sprawę, że nie ma go, przechodzi przez wszystkie możliwe etapy „żałoby” po utracie najbliższej osoby. Nie jest sobą, nie potrafi już spełniać się jako matka, stanowi wręcz zagrożenie dla dzieci, traci kobiecość i atrakcyjność. Popełnia czyny, na które nigdy wcześniej by sobie nie pozwoliła. Staje się wulgarna i nieprzyjemna dla otoczenia. Niedowierzanie, nienawiść, chęć zemsty, głęboka depresja, smutek. I wreszcie nikłe światełko w tunelu.

Smutna, skomplikowana i myślę sobie, że na pewno nie na trudny okres to książka. Pewnie też w dużej mierze prawdziwa, więc jeśli Ferrante to kobieta, to chyba sama przez to przechodziła, a jeśli to mężczyzna, to niski pokłon za wejście w duszę kobiety. Po przeczytaniu „Genialnej przyjaciółki” na pewno w kolejnej książce spodziewałam się czegoś innego. Tutaj trzeba nastawić się na wulgaryzm i dosadność. Bez owijania w bawełnę.
Obym nigdy nie musiała przechodzić takiej żałoby.

Dodaj komentarz