Większość z nas żyje własnym życiem i nawet się nie zastanawia, jakby to nasze życie wyglądało, gdybyśmy urodzili się w innej części globu. Inna kultura, inne zasady, inny model rodziny, inne szanse na starcie, inna możliwość decydowania o sobie, inne wszystko.
Zamknięte na ponad 400 stronach historie najzwyklejszego życia siedmiorga dzieci z Finlandii, Kolumbii, Japonii, Ugandy, Kalkuty w Indiach, USA, Zimbabwe. Opowieść rozpoczyna się, gdy bohaterowie mają około sześciu lat; są dziećmi, ale dzieciństwo dla każdego z nich przybierze inny kształt i wymiar. I towarzyszymy im aż po dorosłość.
Zacytuję jedną z recenzji, bo najbardziej oddaje moje odczucia po przeczytaniu tej książki.
„Czy zastanawiamy się w jakim luksusie i komforcie żyjemy, gdy codziennie jemy 4,5 posiłków wartościowych, czy zastanawiamy się, że niektórzy nigdy w życiu nie będą mogli pozwolić sobie ma wakacje, czy zastanawiamy się idąc rano do pracy, że zarobimy przez 8 godzin, więcej niż niejeden mieszkaniec Ugandy czy Indii w ciągu całego miesiąca, pracując 12 albo i więcej godzin dziennie? Nie. Chrobot stara się zwrócić nam na to uwagę i pokazać, że nasze życie w wielu aspektach uzależnione jest od tego, w jakim miejscu się urodzimy. Nigdy mieszkaniec Ugandy czy Zimbabwe nie będzie miał takiej szansy na rozwój jak mieszkaniec Japonii. Ale czy z kolei Japończycy są szczęśliwi? Czy są szczęśliwi, że ich życie jest ustalone od momentu urodzenia, czy są szczęśliwi pracując na skraju wyczerpania?
Refleksja, która pojawia się w mojej głowie po przeczytaniu „Chrobotu” to póki co poczucie bezradności i beznadziei, którego nie da się przezwyciężyć. Trawię, myślę. Kac książkowy do potęgi entej. To nie jest wesoła podróżnicza książka. To jest autentyczny reportaż o życiu bez koloryzowania, eufemizmów, który ma uświadamiać. Niby wszyscy wiemy, że „małe chińskie rączki” uszyły bluzkę, którą ubierasz do pracy, niby wiemy, że śmieci, które wyrzucamy płyną do Azji, Afryki i są tam palone, zanieczyszczając środowisko. Niby. Niby-wiedza nie wystarczy. Ta książka ma skłonić do działania, myślenia o codziennych decyzjach, zakupach. Aby złamać koło niesprawiedliwości.”
Polecam bardzo, bardzo, ale to bardzo.
