„Bo we mnie jest seks”, czyli o tym czy kolorowe motyle w szarych czasach mają jakoś łatwiej? I czy o łatwiznę tu chodzi?

Kto z nas nie zna piosenki „Bo we mnie jest seks”? Kalina Jędrusik była seksbombą. Przyciągała wzrok dużym dekoltem, szokowała otwartym związkiem (otwartym w obie strony, bo to nie zawsze tak bywa, że taki „przeciąg” powstaje, czasami bowiem związek otwiera się tylko w jedną stronę- partner może spoglądać w bok, a partnerka już nie), emanowała kobiecością. Klęła jak szewc i powtarzała otwarcie: „Ja nawet nie próbuję się odchudzać, bo zanim dupa schudnie, cycki opadną”. Całkiem nieodpowiednio do czasów, które na piedestał wystawiały kobiety na traktorach i robotnice odziane w szarość.

Jako kolorowy motyl, nieprzystający do klimatu i szerzonej kultury z jednej strony, odrzucający „amory” przełożonych z drugiej, musiała dostać „za swoje”. I o tym jest ten film. O chwilach, które na zawsze zapiszą się w historii naszej estradowej- występ na święcie Barbórki (z ogromnym dekoltem i krzyżem na łańcuszku), upadek skutkujący zakazem występów w telewizji oraz powrót i słynna scena, gdzie w wymaganej, skromnej kreacji na koniec występu odwraca się i … haha- nie zdradzę. A w tle przewija się Kabaret Starszych Panów.

To nie jest film biograficzny, ale oparty na historii bądź co bądź skandalistki, albo jak ktoś potrzebuje innego określenia- polskiej Merlin Monroe. I zaznaczam- film ten nie jest wcale idealny. Nie, nie. Niektóre sceny za bardzo odjechane, niektóre za długie, a miejscami stwierdzamy, że można było prościej i dosadniej na przykład. Bo materiału, jaki dostarczyła pani Kalina ogrom.

Ale mimo tego wszystkiego film ten pozwala oderwać się od listopadowej szarej rzeczywistości i przenieść na chwilę w lata 60-te. Na pewno poczujemy dym ogromnej ilości papierosów, bo palili tam wszyscy, klimat imprez, bo wiedzieli jak się bawić. No i klimat trójkąta, w którym kochankiem naszej bohaterki jest nikt inny jak Krzysztof Zalewski (gra jej na gitarze i śpiewa nawet). Główna rola- Maria Dębska- zagrana znakomicie.

Film na tyle smaczny, że chce się po nim zerknąć do biografii Kaliny Jędrusik i poznać ją bliżej. A o wywołanie takiego zainteresowania przecież też chodzi. A resztę pozostawiam Waszej ocenie.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Ewelina

    Ja już po filmie, cieszę się, że powstał bo to ciekawa osobowość, która posiada bogatą twórczość. Jestem fanem jej piosenek no i Kabaretu oczywiście też. Wiele osób, szczególnie młodych niestety nie sięga do tych czasów, nie zna twórczości, nie ma pojęcia o czasach, w których artyści musieli się mierzyć z cenzurą i nie tylko…. To też taka mini lekcja historii ?Świetna scena, kiedy to po zakończonych zdjęciach (bez skandalu) kamerzysta oddycha z ulgą?
    Kalina została zagrana rewelacyjne ?polecam!

Dodaj komentarz