Nie bądź gejem, nie bądź inny. „Bo to grzech”
Londyn, lata 80-te. Grupa ludzi z różnych zakątków świata spotyka się w klubie gejowskim. Każdy wiedziony do tego miejsca tą samą chęcią- chęcią poznania innych osób tej samej orientacji, chęcią wyjścia z ukrycia i życia w końcu pełnią życia.
Kilka osób zaczyna tworzyć paczkę dobrze bawiących się młodych ludzi, którym zależy na sobie, na swojej przyjaźni, ale też na tym, żeby po prostu z życia czerpać garściami. Jednym słowem- wielka radosna impreza. Miejscami wręcz orgia.
W tle zaczynają pojawiać się informacje o raku, na który chorują homoseksualiści. Zresztą oni zgodnie z opinią chorują też na papuzią grypę i wiele innych też dziwnych chorób. Potem ludzie zaczynają nadawać tej chorobie nazwę AIDS. Najlepiej więc po prostu nie być gejem. Geja rodzina się wstydzi, bo szarga dobrym jej imieniem, prowadząc rozwiązłe życie erotyczne. No i bo wychodzi poza ramy akceptowanego obrazka. Trzeba też ukrywać jego chorobę i konspirować. Ogólnie to problem z nimi, więc lepiej nie wiedzieć i nie zauważać. Często więc przyjaciele stają się rodziną geja, wspierają go i są zawsze. Ale to rodzice są „właścicielami”. I mają prawo zabrać geja „na ostatnim zakręcie” do siebie, gdzie umiera w samotności i totalnym niezrozumieniu, z dala od najbliższych mu osób.
Po kolei więc paczka rozpada się. Po kolei chorują i odchodzą kolejne osoby. A Ci, którzy pozostają, muszą dać sobie radę w pomniejszającym się gronie. I dają. Bo takie jest życie.
Dlaczego warto? Bo oglądaniu towarzyszą wszystkie możliwe emocje- od szoku i wzburzenia, zdziwienia, po śmiech, smutek, żal. Bo nie da się nie lubić tych młodych ludzi. Bo to rewelacyjne zbudowane postacie, które nie toną w żałobie, ale cieszą się życiem w takiej życiowej przeplatance smutku i radości. Bo wtedy była to epidemia AIDS, a teraz mamy pandemię- z takimi samymi teoriami spiskowymi, bezsilnością, niedowierzaniem, ba- wstydem i ukrywaniem. Bo w wielu momentach podczas filmu brakuje nam powietrza. I za potęgę ostatniego odcinka.
Dla mnie rewelacja. Ale zdaję sobie sprawę, że pierwszy odcinek może wywołać u niektórych duże oburzenie.
Jeżeli Was namówiłam, dajcie proszę znać jak do Was przemówił ten mini serial.

Pingback: Filmowo- serialowe podsumowanie roku 2021, czyli czego oczy nie zapomną, a serducho szybciej zabije – Przyokazji