Nie dało rady inaczej. Żeby zobaczyć wszystko to, co zaplanowaliśmy zobaczyć w naszym powiększonym gronie musieliśmy wynająć busa. Na szczęście z kierowcą. Grzegorz jest Polakiem mieszkającym już długo w Andaluzji. Dzięki niemu mamy szansę, żeby bez problemów przedostać się z miejsca na miejsce, ale też odpowiednio uczcić to, co dane nam było zobaczyć haha.
Zaczynamy od słynnych andaluzyjskich białych miasteczek. One naprawdę są białe. I tworzą uroczy krajobraz.
My zatrzymujemy się na dłużej w jednym z nich- ale za to jakim… Setenil de las Bodegas- miasteczko w skale wykute. No zobaczyć to, to już duża frajda, a jeszcze przejść się labiryntem wąskich uliczek mając nad głową w niedużej odległości skały- codziennie tego nie przeżyjemy. Radochę mają wszyscy.
Niestety nie ma szans, żeby na dłużej przycupnąć przy jakimś stoliku. Wszystko zamknięte. Na drzwiach napisy: „Z powodu wczorajszego święta dzisiaj zamknięte”. Wiedzą ludziska jak się bawić!.
A o samych domach- takie ułożenie budynków z pewnością ma swoje plusy i minusy. Na plus jest oczywiście to, że latem za dużo słońca nie dociera, a chłód skały na pewno uprzyjemnia pobyt w jej pobliżu, na minus oczywiście to, że mało słońca dociera, więc w budynkach ciemno może być. Czyli jednoznacznie nie stwierdzimy, czy to dobre położenie, czy jednak nie…


