Alicja Sinicka „Służąca”

Jeśli to jest tak, a dla mnie jest, że książka ma wzbudzać emocje, to ta wzbudza. Tyle we mnie było złości na ludzką naiwność przy czytaniu tej książki, że ciągle na głos komentowałam zachowania kobiety, które totalnie wymykają się rozumowi. Ale z drugiej strony, kiedy słyszę czasami historie prawdziwe, to wiem, że ludzie różne niezrozumiałe dla nas decyzje podejmują. To tytułem wstępu.

A bardziej konkretnie, bo to tylko ogólniki były. Julia jest młoda kobietą, która znalazła sposób na zarobkowanie- sprząta domy. I całkiem dobrze jej z tym. Jest dokładna i szanuje gospodarzy. Nic dziwnego, że z poleceń dostaje kolejnych klientów. I w ten sposób trafia do domu państwa Borewskich. Dom, jak dom, po biednych nie sprząta, pani Borecka elegancka, surowa i tajemnicza jakaś, pan Borecki nawet przystojny, ale ma przysłowiowego „fioła” na punkcie średniowiecza- przebieranki, stroje i te sprawy…   jest jeszcze syn Kacper, pisarz, który wydaje się być najbardziej normalny w tej rodzinie.

Julia już podczas pierwszego spotkania dostaję ofertę przeprowadzki do domu Borewskich. Odrzuca ją natychmiast, a jednak zdarzenia kolejnych dni powodują, że jednak ją przyjmuje. I zaczyna się horror. Bo służąca w domu bardzo pobudza wyobraźnię jego mieszkańców.

Książkę czyta się szybko, bo napisana jest prostym językiem i prostymi zdaniami. Akcja jest, napięcie jest. Finał jak dla mnie nieoczekiwany. Ja sobie w głowie zbudowałam zupełnie inne zakończenie. I zupełnie nie szłam tropem autorki. Chyba powinnam sama zacząć pisać haha, bo te zakończenia po tylu przeczytanych książkach ciągle jeszcze są dla mnie zaskoczeniem.

Nie jest to najwyższa półka, ale na dwa już prawie jesienne wieczory bez specjalnego obciążenia jak znalazł.

Dodaj komentarz