Książka piękna. Książka okrutna. Wciska w fotel i powoduje, że serducho bije szybciej. I przez kilka ładnych godzin po przeczytaniu nie można „wyjść” z niej (niech to będzie najlepszą rekomendacją).
A początek to taki prawie romans- nawet z nutką erotyzmu. Podstawę historii tworzą niestety prawdziwe przeżycia matki autorki. I przemoc, jaką zgotował w domu mąż i ojciec.
„To, że ktoś cię krzywdzi, nie oznacza, że możesz tak po prostu przestać go kochać. To nie czyny sprawiają najwięcej bólu, lecz miłość. Gdyby czynom nie towarzyszyła miłość, ból byłby trochę łatwiejszy do zniesienia.”
Co ją różni od innych książek, w których poruszono temat przemocy? To, że nie jest tylko o przemocy. Że pokazuje fajne strony życia. I to, jak spełniać sobie marzenia. I kochać. Ale pokazuje też, jak łatwo życie może stać się niedobre.
Mocna w przekazie i mądra książka. I nie romansidło. Uwierzcie- lepiej, że nie zdradzę więcej szczegółów. Tym większe będą Wasze emocje. Przeczytajcie koniecznie. Książka, dla której warto zarwać noc…
Ps. Tytuł co prawda nie został przetłumaczony, ale cała reszta i owszem.
