Ten pan pisze dla mnie! Zawsze będę to powtarzała. Ale nie pisze dla wszystkich, bo gusta czytelnicze różne. I bardzo dobrze. Tym samym zdradziłam oczywiście, że warto. A teraz po kolei.
Cztery nastolatki. W liceum. Związane ze sobą bardzoż, choć jak pokaże ciąg dalszy opowieści- każda przed pozostałymi ma jakieś tajemnice. Jak to w wieku nastolatkowym bywa. Piszą ze sobą na komunikatorze, więc tak naprawdę poznajemy w jednym czasie opinie na dany temat wszystkich czterech. A dane tematy są całkowicie nastolatkowe: pierwsze miłości, pierwsze razy, pierwsze zawody i pierwsze wyzwania i doświadczenia w nowych obszarach. I nieumiejętność radzenia sobie z porażką, niepewnością, kłamstwem. Bo niby skąd nastolatki taką umiejętność mają od razu mieć? A cała ta paleta różności pojawia się przy okazji projektu teatru szkolnego, w ramach którego młodzież wystawi „Romea i Julię”.
Jak się to dzieło wybitne zakończyło wiemy wszyscy, wystawienie jego będzie wymagało więc niezłych umiejętności aktorskich. Dwie z czterech przyjaciółek podejmują wyzwanie. I przygotowują się do swojej życiowej roli.
Książka napisana inaczej niż wszystkie. Z innym pomysłem na narrację, który na pewno nie spodoba się wszystkim. Jako czytelnik dojrzały pierwsza myśl, jaka mi przeszła przez głowę to: typowa pozycja dla nastolatek. Wszystko to znam, wiele przeszłam, tyle, że innym językiem o tym mówiłam. Bo język nie nastolatkowy miejscami bardzo. Ostatnia myśl szła bardziej w kierunku: nastolatki mogą do końca nie odebrać przekazu Schmitta.
Piękna opowieść, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Krótka, bo zaledwie 140 stron, do tego spisy z komunikatora, które znacznie skracają czas potrzebny na przeczytanie strony. Finał nieoczywisty dla mnie zupełnie. Choć przecież powinnam się domyśleć, a jednak nie poszłam tak daleko w moich rozmyślaniach.
Że Schmitt ma duszę kobiety, to ja wiedziałam od dawna. Po przeczytaniu mojej ukochanej „Rękawiczki” i stosu innych cudownych opowiadań. Że ma jeszcze do tego duszę nastolatki dowiedziałam się z tej pozycji.
Myślę, że warto tę książkę dać czytającej nastolatce, przeczytać również, a potem pogadać o tym, jak kobiety w różnym wieku odebrały zamysł Schmitta.
Ten pan pisze dla mnie😊
