Książkę, z którą wkroczyłam w Nowy Rok zaczęłam czytać dużo wcześniej. Ale jakoś brakowało czasu. Teraz, kiedy już ją skończyłam, jestem wdzięczna Izie, że nie dość, że ją poleciła, to jeszcze położyła mi na biurko, a sobie, że jednak ten czas znalazłam.
„Stulecie chirurgów” pokazuje, gdzie medycyna była w połowie XIX wieku i jakimi szczęśliwcami możemy być, że nie żyjemy w tamtych czasach. Brud, smród, brak narkozy, znieczulenia i lekarstw na sali operacyjnej.
Totalny brak wiedzy i wyobraźni lekarzy o higienie przeraża tak bardzo, że jak się to wszystko czyta to boli. Po prostu. A czyta się miejscami jak dobrą sensację. Nie trzeba grozy szukać w horrorach, wystarczy poczytać o metodach chirurgów- rzeźników.
Ciekawe, czy za 100 lat kolejne pokolenie też tak będzie o nas teraźniejszych myślało…
Polecam bardzo, bardzo.
