„Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes

Kto oglądał film, niech żałuje, bo najpierw trzeba przeczytać książkę. A czyta się ją bardzo szybko. Mimo to niekoniecznie chce się szybko skończyć, dając bohaterowi czas na zmianę decyzji.
Przytoczę cytat jednej z recenzji, bo najbardziej opisuje moje odczucia.
 
„Gdy zaczęłam czytać tę książkę, obawiałam się, że dostałam łzawą i romansową historię z niepoprawnie optymistycznym, infantylnym zakończeniem.
Na szczęście, okazało się, że jest inaczej – to, co początkowo wydawało się oczywiste, ostatecznie zaskoczyło mnie.
Opowieść z pozoru dziwacznej młodej kobiety wciąga i zaciekawia oraz sprawia, że szybko zaczyna się jej kibicować. Trudno też nie polubić Lou Clark i nie współczuć jej, zwłaszcza pod koniec powieści.
J. Moyes udała się niełatwa sztuka połączenia poważnej, trudnej tematyki, jaką jest niepełnosprawność i prawo do eutanazji, z lekkim stylem, w którym wzruszeniu towarzyszą elementy humorystyczne.
Taka kombinacja jest ryzykowna, bo grozi stworzeniem niesmacznej albo sztucznej historii. Pisarce udało się jednak napisać książkę mądrą, poruszającą, dającą do myślenia i podejmującą kontrowersyjne problemy, które wciąż uchodzą za tabu.”
 
Książka bardzo dobra. Film po jej przeczytaniu- mniej niż przeciętny.

Dodaj komentarz