Sycylia 2022, dzień III- Castelmola, w planie Mesyna, ale cóż w końcu to sobota…., czyli jedziemy do Katanii

Śniadanie w trzecim dniu naszego pobytu na Sycylii zaplanowaliśmy zjeść na dachu świata. Wybieramy się w górę. I na górę. Wysoko i widokowo. A na szczycie tej góry, gdzie wyżej się już nie da, położona jest miejscowość Castelmola. Tam trzeba być i już! Z powodów różnych. Bo Etna je nam z ręki, bo śniadanie na dachu najwyższego budynku na prawdę robi wrażenie, bo cóż tu dużo mówić- no pięknie jest. Bo radość o poranku w takim miejscu ogromna. Ja polecam z całego serca każdemu takie śniadanie. Z tortem pistacjowym i naleweczką migdałową bezpośrednio po. I posiedzenie sobie w ruinach zamku, ale nie o niego, w sensie o ten zamek, tu chodzi. Za dużo zamku to tam nie ma. Tu chodzi tylko o te widoki. 

Dopiero tam widzisz, że Taormina swoim kształtem przypomina motyla. I dopiero tam jesteś w stanie, a w zasadzie nie jesteś w stanie pojąć jaką drogę pokonał autobus. I że pokonał ją  wogóle. Ale jest jedno „ale”. Dla niektórych, tych bardziej wrażliwych transportowo, przed śniadaniem obowiązkowo Aviomarin. Bo może być różnie moi drodzy.

Póki co używamy, gapimy się i magazynujemy sobie to wszystko na później. Żeby nic nie uciekło.  

Po powrocie „na dół” do Taorminy mieliśmy w planie już z bagażami jechać na północ. I nawet mieliśmy sprawdzoną godzinę odjazdu. Widniała na głównym dworcu autobusowym na rozkładzie poprawionym milion razy odręcznie korektorem, z nadpisanymi ołówkiem informacjami. Tyle, że dopiero przy kasie pani pokiwała głową z ubolewaniem i powiedziała: „Nie jedzie. Sobota jest”. Że sobota to wiemy, szkoda tylko, że nikt nigdzie tego nie zaznaczył…. Nic to. W końcu elastyczność we Włoszech to podstawa wszystkiego haha. 

Tak więc nieco szybciej niż było to zaplanowanie wyruszamy do Katanii. I teraz będzie koniec zachwytów. Bo ja brzydszego miasta nie widziałam. Brud, syf, wszystko odrapane. Okropieństwo. Masz wrażenie, że tam nie ma żadnej normalnej dzielnicy. Ba- gdzie tam zaraz dzielnicy. Że budynków normalnych tam nie ma. Nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Tak więc na początku pomyślałam sobie, że może to będzie tak jak w Neapolu. Może w Katanii obowiązuje po prostu inna forma porządku. I myśląc sobie tak nie zdawałam sobie jeszcze sprawy z tego, jak piękny jest Neapol w porównaniu do Katanii.

I po tym jakże przydługim wstępie napiszę teraz całkiem przekornie dlaczego warto być w Katanii. Bo warto. Tylko trzeba znaleźć sens i sposób. Bo jak potraktujemy Katanię jako bazę wypadową, a nie miejsce używania sobie, to będzie ok. A jak wyłonimy się „na miasto”  dopiero po zmroku, to już w ogóle będzie ok. Bo wtedy nie widać aż tak wszystkiego. A mieszkańcy ratują się jak mogą. Poszli jeszcze dalej. Żeby było bardziej klimatycznie w wielu miejscach wołających o ratunek wieszają kolorowe lampki. Wieczorem to działa. Za dnia obraz rozpaczy. 

I tak też podeszliśmy do tematu. Ale powtórzę się jeszcze raz: za dnia Katania jednak słabo do przeżycia. Szukaliśmy więc punktów widokowych, żeby coś jednak odkryć. Co odkryłam, to sfotografowałam. Główną ulica uwieńczona widokiem na Etnę może i spoko, ale jak wychylić się za budynek główny, to już masakra. Ale za to jedzonko- bardzo, oj bardzo.

Tak więc ku wieczorowi idziemy moi drodzy. Z uśmiechem na ustach, po zobaczeniu ogromnej katedry, symbolu Katanii- czyli słonia na placu głównym, zamku i jeszcze kilku innych zabytków, np. jedynego miejsca w którym można zobaczyć płynącą pod ziemią rzekę, miejsc pod filarami, gdzie Sycylijczycy rozgrywają swoje partyjki karciane i kilku innych równie klimatycznych, np. pokoju przeniesionego na ulicę jako kawiarnia, czy biblioteczki na środku placyku. Ogólnie to by było na tyle. 

Wiele miejsc w Katanii poświęconych jest św. Agacie- patronce tegoż miasta. 21 letnia chrześcijanka opierała się bardzo zalotom niejakiego Kwintiana. Stary i zboczony był. Najpierw odrzuciła zaloty, potem oświadczyny. Nie mogąc znieść zniewagi namiestnik kazał ją torturować. Podobno obcięli jej piersi. Ku czci Agaty Katalończycy wyrabiają różne rzeczy. W lutym i sierpniu obchodzą hucznie jej święto, a na co dzień jedzą cycki Agaty- to takie okrągłe biszkoptowe ciastka, nasączone likierem i wypełnione serem ricotta, kawałkami czekolady i owoców kandyzowanych. Z góry oblane są białym lukrem i wykończone kandyzowaną wiśnią. Hmm. Spróbować oczywiście można, bo w końcu są wszędzie. Jak dla mnie do zjedzenia, ale bez lukru. Ale jak cycek bez lukru?

A skoro o Katanii nie ma co pisać, to ja jeszcze krótko o dwóch rzeczach napiszę, które na całej Sycylii dominują w każdym miejscu. Najpierw rzecz będzie o SZYSZCE PINI. Jest wszędzie, służy do ozdoby stołu, podtrzymywania kartek, przynosi szczęście. Podarowuje się ja w prezencie nowożeńcom, na nowy dom, zawiesza, aby odgonić nieszczęście. W różnych kolorach, w różnych rozmiarach.  Kiedyś sypialnię nowożeńców ozdabiano szyszkami piniowymi, a na ich łoże wysypywano nasiona, co by dzieci dużo mieli. 

A jak o szyszkach to i jeszcze o jednym symbolu będzie. Widnieje na fladze Sycylii. Poznajcie TRINACRIĘ. Inaczej- meduzę z głową kobiety, do której dołączone zostały trzy nogi zgięte w kolanach. Na głowie namiastka włosów, które wyglądają jak zaplątane pomiędzy sobą węże, a wśród nich wystają trzy łany zboża oraz skrzydłaMeduza miała od zawsze przyciągać szczęście i pomyślność. Była więc wszędzie- na domach, na ceramice, nawet na grobowcach. Te trzy zgięte nogi symbolizują trzy najbardziej wysunięte przylądki wyspy. Jak mówi legenda, powstały one dzięki trzem nimfom, które biegały po świecie, tańczyły oraz zbierały owoce z najbardziej żyznych i pięknych miejsc, jakie spotkały. Kiedy każda z nich dotarła do miejsca szczególnej urody, zatrzymały się i wrzuciły do morza wszystkie dobra, jakie do tej pory znalazły. Wtedy woda zapieniła się, zawrzała i rozpromieniając się najpiękniejszymi barwami stworzyła wyspę w kształcie trójkąta – Sycylię. Trzy kłosy zboża mają zapewnić Sycylijczykom obfitość, żyzność oraz bogactwo. Ot i cała tajemnica trinacrii!

Podsumuję więc jednym zdaniem: na Katanię wystarczy pół dnia i jeden wieczór. Wystarczy na prawdę. 

 

Dodaj komentarz