Bari- tu gdzie mniej znaczy więcej, Apulia A.D.2021, cz. IV

Dlaczego akurat Bari? No bo na przykład loty tanie, bo jako baza wypadowa i fajnie skomunikowane. W zasadzie jakiś większych oczekiwań nie miałam. Mało tego, kiedy wjeżdżasz z lotniska do tego miasta, to Twoje oczekiwania w ogóle lecą w dół, bo zachęcająco to to nie wygląda.

A okazało się jednak, że Bari wciąga. Przynajmniej ta okolica, w której mieszkałyśmy. A nasz apartamencie był blisko morza i niedaleko dworca, żeby było łatwiej komunikacyjnie. Co jest innego w tym mieście?

Bari nie jest nastawione tylko na turystów, jak to bywa w innych bardzo turystycznych miastach. Więc zaprasza nas do siebie inaczej. Bo oto idziemy sobie uliczkami starego miasta i widzimy otwarte drzwi do domów. Mieszkańcy pokazują nam jak żyją. Mama lepi jedyne w swoim rodzaju orecchiette- słynny apulijski makaron tradycyjnie podawany z rzepą. A często wynosi stół przed dom i zaprasza koleżanki na pogaduszki, albo do wspólnego lepienia. A my tu sobie zwiedzamy.

Wieczorem sąsiedzi wynoszą plastikowe krzesła i siadają razem. Piękny to widok, bo oczywiście jest hałaśliwie- przecież to ich natura, ale razem się śmieją, dyskutują i omawiają co tam omówić trzeba. A my sobie zwiedzamy.

W starych murach dzieciaki grają w piłkę i targują się niesamowicie. Mamy rozwieszają pranie. A my sobie zwiedzamy.

Takie to inne stare miasto od wszystkich innych. Bo niezauważalnie stajesz się jego częścią. Wchłania bardzo.

A co poza tym? No przede wszystkim w Bazylice Św. Mikołaja- ważnej dla Bari postaci, spoczywa nasza królowa włoska Bona Sworza, która powiedzmy sobie szczerze dzięki swemu włoskiemu pochodzeniu trochę nas z drzewa sprowadziła przywożąc do kraju warzywa, owoce i światowej ogłady bez liku. Tutaj też znajduje się jej rodzinna miejscówka, że tak powiem po nowoczesnemu- wielki zamek, który robi wrażenie oglądany obojętnie z której strony. A w bazylice przy głównym ołtarzu znajdują się jej szczątki. Warto wejść i na chwilę pochylić się nad historią, po części również przecież polską.

Jak zwiedza się Bari? Zupełnie bez planu, zupełnie bez mapy. Trzeba się gubić w uliczkach i zastanawiać czy ja tu już byłem czy nie. I wracać na nie znowu i znowu. Wszystko inne jest bez sensu. Nie uraczy cię tutaj mnogości chińskich pamiątek, jest za to swojsko i prosto. Bo mniej w tym wypadku na prawdę znaczy więcej.

Ten post ma 7 komentarzy

  1. Ewelina

    Fantastyczne miejsce! Fantastyczny klimat! Wrażanie kolosalne robi widok kobiet siedzących przed domami i lepiacymi makaron?drzwi wejściowe prowadzą najczęściej od razu do kuchni, możesz obserwować ich codzienność! A My sobie zwiedzamy! Wieczorne spacery, ukryte knajpki w pięknych aranżacjach, atmosfera wyjątkowości… A My sobie zwiedzamy! I kosztujemy! I zachwycamy się! I delektujemy się, próbujemy złapać jak najwięcej…. Ehhh, piękne miejsce

  2. Ania

    Też bym chciała sobie pozaglądać do tych różnych zaułków w Bari, bo obecnie, gdy bawię się w turystkę, już nie latam po wszystkich zabytkach, żeby pozaliczać, tylko sobie spaceruję, chłonę klimat… Zachwycające zdjęcia. Zachęcają. Kto wie…

    1. Magda i Tomek

      No i wszystko przed Tobą! Jak jest chciejstwo, to jest wszystko:)

  3. Anonim

    Wspaniała relacja. Te rejony Włoch to moje wielkie marzenie. Jak długo trwał Wasz wyjazd? Jaki był jego orientacyjny koszt?

    1. Magda i Tomek

      Dziękuję za miłe słowa! Przyleciałyśmy w czwartek, odlatywałyśmy po południu w poniedziałek. O kosztach, nawet bardzo dokładnie napiszę wieczorem, bo właśnie przygotowuję ostatni wpis podsumowujący. Zapraszam serdecznie:) I pozdrawiam oczywiście.

Dodaj komentarz