Generalnie nie lubię seriali medycznych. Wszyscy są piękni, procedury na najwyższym poziomie-zachowane w dodatku, lekarze pełni empatii, chętni do niesienia pomocy i do tego bardziej niż kompetentni. Tak bajkowo tam jest mimo ludzkich dramatów. Przecież to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Gdyby nie dwie moje znajome, które oglądają z wielkim zaciekawieniem serial „The good doctor”, nie włączyłabym ani jednego odcinka. Ale włączyłam. I co?
I od pierwszego odcinka zostajemy skonfrontowani z niezliczoną ilością określeń medycznych, z których nic nie rozumiemy. Nic. Ale wszyscy piękni medycy i owszem rozumieją, bo są rewelacyjnie przygotowani do wykonywania zawodu. Dobrze dobrani aktorzy i dobrze grający swoją rolę.
I na tym tle ten jeden wyróżniający się wyraźnie- chirurg autysta. Gra tak przekonywująco, że zadajemy sobie pytanie, czy on jest chory, czy to tylko gra. I powiem szczerze zupełnie, że dużo bardziej niż kolejne przypadki medyczne, które wymuszają na lekarzach nierzadko podejmowanie na wpół etycznych decyzji, a już na pewno bardzo kontrowersyjnych, historie na skraju rasizmu i innych dylematów moralnych, dużo bardziej interesuje mnie historia autysty, który wszystkimi możliwymi sposobami próbuje odnaleźć się w życiu innych ludzi, którzy autystami nie są. I to właśnie jego celne pytania i riposty wprost nadają największy koloryt całemu serialowi. Bez tej postaci byłby on jak wszystkie inne- trochę kolorowych ludzi w różnym wieku, trochę par jednopłciowych, wzruszające historie dzieci, albo dziadków i jakaś tląca się intryga- to wszystko już było- prawda? Ale żaden z nich nie miał doktora autysty- sympatycznego gościa, który mimo, że nie lubi jak się go dotyka, to i tak uczy się sztuki flirtu- analizując czy odgarnianie włosów to chęć podobania się czy może jednak grzybica, który ma genialną pamięć fotograficzną i zakłada, że każdy ma dobre intencje. I pyta wprost wpędzając ludzi najprostszymi pytaniami w niemałe zakłopotanie.
Znam takiego jednego gościa na pograniczu autyzmu. Znam tą jego nieumiejętność domyślania się. On też jest super inteligentny, ale mu bardzo trudno. Bo wychodzi z prostego założenia, że wszyscy są dobrzy i że to, co mówią jest prawdą. Inni nie lubią go za bardzo, bo jest szczery i pyta o powód naszych zachowań. A my nie zawsze umiemy mu to wytłumaczyć. Bo sami nie wiemy dlaczego. Często po prostu coś stwierdza, a nas to szokuje. Bo nikt inny nie powiedziałby tego tak wprost. Nie każdy zna osobiście takiego kogoś. A to są niesamowite osoby.
I właśnie dla tego sympatycznego, dobrego doktora autysty warto spędzić kilka długich wieczorów przed ekranem. Sprawdźcie, czy ta postać zafascynuje również Was.
Odcinków bez liku, każdy ok. 40 min. Na Netflix.

Na netflixie 3 sezony, czwarty dostępny „na legalu” na ViaPlay – dają 30 dni za darmo (po rejestracji), także wystarczająco dużo, żeby całość obejrzeć.