No różnie można zwiedzać. Ale kto powiedział, że ma być nudno i że mają boleć nogi? No i daliśmy się przekonać młodzieży, która w trosce o nasze kończyny zaproponowała zwiedzanie na hulajnogach elektrycznych. Ale frajda z tego wyszła… Chyba ten dzień pozostanie w naszych głowach już na zawsze.
Ale po kolei. Zaczynamy od spaceru po STARYM RYNKU. Tam też wypożyczamy hulajnogi. I przejeżdżamy na rozkwiecony Plac Solny. A potem już prostą drogą do BRAMY NADODRZA. To taki duży mural, który otwiera wejście na teren, gdzie tych murali zobaczymy jeszcze więcej. Nam spodobał się szczególnie ten książkowy.
Nasze hulajnogi prowadzą nas dalej prosto do OGRODU BOTANICZNEGO. Jest kolejka, ale posuwa się bardzo szybko, więc postanawiamy poczekać. Po wejściu stwierdzamy, że o jakiś tydzień jesteśmy za wcześnie w tym miejscu. Przez przedłużoną niepogodę rośliny nie rozkwity tak, jak powinny już o tej porze. Ale i tak miejsce na spacer urokliwe bardzo.
Po jakiejś godzince wyruszamy do HALI STULECIA. Po przeciwnej stronie znajduje się ZOO, którego nie odwiedzamy. Hala Stulecia to symbol Wrocławia. Powstała w 1913 i wówczas nie miała równych sobie. W momencie powstania hala była obiektem wyjątkowym, mając żelbetowe przekrycie o największej rozpiętości na świecie. Ma 42 m wysokości, a nakrywająca ją kopuła 67 m średnicy. Pomieści 10 tysięcy osób. Odbywają się tutaj koncerty, targi i wiele innych wydarzeń kulturalnych. Wpisana na listę dziedzictwa UNESCO.
Hala to jedno, ale tuż obok znajduje się największa w Polsce, jedna z największych na świecie FONATNNA MULTIMEDIALNA. Pokazy co godzinę, o pełnych godzinach. Do muzyki klasycznej, pop, nowoczesnej. Za darmoszkę. Przyjedziemy wieczorem. Pokaz przy zachodzie słońca to jest to! Aaa i w tym miejscu można jeszcze wejść do OGRODU JAPOŃSKIEGO. Nie tym razem. Kolejka za długa…
Chciałabym napisać, że powoli, ale nie da się tak na hulajnodze 😊, wracamy na nadbrzeże. Ludzi mnóstwo. Wszyscy świętują już WOLNOŚĆ pocowidową. A my robimy sobie dłuższą przerwę obiadową, po to, aby poznać to miasto wieczorową porą.
Tak jak sobie obiecaliśmy o 20.00 stawiamy się na pokazie fontann. Zachód słońca, muzyka klasyczne- ehh pięknie jest. Nic tylko zastygnąć i prosić: „Chwilo trwaj!”
No i potrwała chwila tak z dobre 15 min. Czas teraz na GALERIĘ NEONÓW. Przy ulicy Ruskiej 46 znajduje się najbardziej rozświetlone podwórko Wrocławia. Światło bije od ponad 60 neonów, które gromadzono przez ponad 10 lat. Gdyby nie to miejsce, zginęłyby gdzieś na śmietnisku. A tak stworzyły klimatyczne miejsce prowadzące do wielu pracowni artystycznych.
Całkiem blisko znajduje się jeszcze DZIELNICA CZTERECH ŚWIĄTYŃ lub jak kto woli- WZAJEMNEGO SZACUNKU. Jej granice wyznaczają ulice, przy których stoją: kościół katolicki, kościół ewangelicki, prawosławny sobór i synagoga. Na wejściu do dzielnicy wita nas dwumetrowa postać dziewczyny w sukni inspirowanej kulą ziemską. Symbol jedności świata, mimo jego różnic religijnych i kulturowych. Za chwilę zaroi się tutaj od ogródków, muzyki i śmiechu. Teraz jest cicho i bardzo spokojnie.
I tak końca dobiega nasz drugi dzień we Wrocławiu. Czy znamy Wrocław? Nie. Nie znamy. Ale był to dobry czas, żeby całkiem na poważnie zaprzyjaźnić się z tym miejscem, co i Wam bardzo polecamy. I pewnie, że zostało jeszcze mnóstwo do zobaczenia, ale i tak spowodowaliśmy, że słysząc WROCŁAW przed oczami pojawią nam się bardzo konkretne i bardzo miłe obrazy. No a o to przecież chodzi najbardziej.
Trzeci dzień naszego przedłużonego weekendu na Dolnym Śląsku spędzimy w sposób zupełnie nieoczywisty. Zapraszamy




























Fajny pomysł z tymi hulajnogami. Relacja i zdjęcia naprawdę zachęcają.
Ania dziękuję:) Hulajnogi są na prawdę fajną metodą zwiedzania- korki Cię nie interesują, tłumów w komunikacji publicznej nie przeżywasz, szybkość możesz rozwinąć. Nawet taką całkiem niebezpieczną haha. No i nogi nie bolą…
No fajowa wycieczka. ?
Pogodę dostaliście widzę w pakiecie z atrakcjami Wrocławia. ??
Hulajnogi – brawo Wy ???
A i… gdybym nie przeczytała Waszej relacji to ?nabrałabym się na mural z biblioteką ?
Ja pakiety od razu pogodowe organizuję haha.Hulajnogi bardzo polecam.W życiu mym nie myślałam,że i ja jeszcze wsiądę.Mu
Wiola ja zawsze biorę pakiety:) Więcej na raz kusi bardzo haha. A hulajnogi to piękna rzecz. Nigdy nie pomyślałabym, że wsiądę, prędkość rozwinę i pojadę. Polecam bardzo!
Ale pogoda i duzo entuzjazmu bije z tych zdjec.Widac ze mieliscie „Spass”;-)
Agnieszka „Spass” to najlepsze słowo, które określa ten weekend. Dzięki za „jednosłowne” podsumowanie haha
Pingback: Podróżnicze podsumowanie roku 2021, czyli wszystko było piękne, ale mało mi… – Przyokazji