„Kwiaty dla Algernona” Daniel Keyes

Charlie jest głupi. Ma 32 lata, sprząta w piekarni, bo tylko to umie, z powodu swojego upośledzenia nie ma wielu głębokich przemyśleń, no może poza jednym, które towarzyszy mu od dzieciństwa- chce być mądry.

Niestety jego poziom inteligencji lekko powyżej 60 nie pozwala mu na to. W swoim zaadaptowanym świecie niskiego IQ i tak radzi sobie całkiem nieźle. Ma przyjaciół, którzy śmieją się z jego dowcipkowania, chodzi do szkoły dla niedorozwiniętych, nawet nauczył się trochę czytać i pisać. Na uniwersytecie ciągle go badają i robią jakieś testy, dają jakieś obrazki na których wszyscy coś widzą, a on widzi plamę. Wkurza to go. Nawet bardzo. Bo chce być w końcu mądry.

I pewnego dnia dowiaduje się, że ktoś chce mu dać taką szansę. Bo chcą zrobić na nim eksperyment. Właściwie to coś zrobić z jego mózgiem. I wtedy stanie się mądry. Naukowcy wiedzą, że to się uda, bo przetestowali to już na myszy zwanej Algernonem. Mysz w takim tempie nauczyła się nowych rzeczy, które stosuje bez wysiłku, że teraz nadszedł czas na człowieka.

Charlie ma tylko jedno zadanie- musi codziennie opisać swój dzień i oddawać opis profesorom, żeby widzieli jego postępy. I krok po kroku zaczynają dziać się naukowe cuda.

Jakie ja mam szczęście w ostatnim czasie do takich książek, które dokonują zmian w postrzeganiu świata. I znowu taka perełka. Smutna, prawdziwa, przekorna.   

Bo jeszcze raz, albo po raz pierwszy jeśli tego do tej pory nie doświadczyłeś, zdajesz sobie sprawę z tego, jak i co czują osoby niepełnosprawne intelektualnie. Tutaj nic nie jest na pół gwizdka. Chcesz wejść do tego świata? Ok. Czytaj od razu pamiętnik Charliego. Ciężko Ci? Bo nieskładnie i błędów okropnie dużo? No jemu też. Uwierz mi. On ma jeszcze gorzej. Ty tylko sobie czytasz, on musi się wysilić.

Oj dużo tutaj o mądrości. Mądrości wyrażonej na papierze jako IQ, która niewiele ma niestety wspólnego z mądrością życiową, o czym Charlie również szybko się przekonuje. Dużo o traumach z dzieciństwa, bez których nie mielibyśmy swoich własnych- teraźniejszych. Dużo o tym, jak postrzegamy osoby upośledzone. O potrzebie kochania i należenia. I o tym, czy eksperyment tworzy zupełnie nowego człowieka. Przecież przed on też był istotą ludzką. 

Jak tak sobie myślę, to książka ta kryje w sobie jeszcze dużo, dużo więcej. Ale nie chcę odkrywać wszystkich kart, żeby  Wam coś zostało. 

Nie ma tu moralizowania, tanich chwytów i wywodów naukowych- to nie ten typ książki. Od początku wchodzimy w buty Charliego i kiedy go uwierają, to uwierają również nas. Nie da rady inaczej. Ja przeczytałam ją bardzo szybko i bardzo mocno odczuwałam. Na każdym etapie. I Wam polecam bardzo, bardzo. Bo emocje, jakie wywoła pozostaną jeszcze na długo z Wami. A o to chodzi w dobrym czytaniu- nie prawda? 

Ten post ma 7 komentarzy

  1. Bartek N.

    Klasyk S-F ze zdecydowaną głębia i przesłaniem. To książka, która moim zdaniem pokazuje jak wiele różnych odcieni ma science-fiction i może być znakomitym wstępem dla osób mówiących, że ten gatunek jest „nie dla nich”.
    Czytając tą książkę mocno przypominała mi się lektura „Myszy i ludzi” Steinbecka, którą uważam za jedną z najlepszych rzeczy jakie czytałem. I to nie tylko przed tytułowe zwierzę 🙂

    1. Magda i Tomek

      Bartek przypomniałeś mi o „Myszach i ludziach”. Wieki temu to czytałam. I wpisuję na listę powtórek. Dziękuję:) A w temacie SF pozostając- takie SF to ja mogę czytać! Choć w tych czasach naszych współczesnych nie wiadomo, czy to ciągle jeszcze SF……

  2. Ania

    Uwielbiam Twoje recenzje. Zapisuję się w kolejkę, jeśli to Twój egzemplarz.

  3. www.xmc.pl

    Krytykuj przyjaciela w cztery oczy, a chwal zawsze przy swiadkach i podwladnych. Leonardo da Vinci & Tm.

  4. Priscilla

    Thanks for finally talking about > „Kwiaty dla Algernona” Daniel Keyes – Przyokazji < Loved it!

Dodaj komentarz