Oj problem mam z tą książką. Bo zapowiadała rozkosz. Nawet jeśli obcokrajowa, to zawsze jednak rozkosz. A tu rozkoszy raptem na trzy razy:)
Do celu: jest ONA- zagubiona trochę, z taką sobie atmosferą w pracy, którą to pracę ostatecznie postanawia rzucić. I postanawia sobie jeszcze zrobić przerwę w życiu zawodowym. Taki miesiąc dobrych wakacji w nie byle jakich okolicznościach przyrody, bo w Turcji.
Ma trochę prościej niż ja na przykład, bo tam mieszka jej bliska przyjaciółka, która swego czasu poznała Turka i od kilku lat tworzą szczęśliwą rodzinę o niezłym statusie finansowym.
Przyjaciółka funduje jej bilet na przelot w pierwszej klasie, co jest nie bez znaczenia, bo już tam od razu poznaje tego, który zaprzątnie jej głowę. Szybko poszło.
Będzie oczywiście nie chcę, potem jednak chcę, potem znowu- aaa jednak nie, a potem, no to może.
Historia jakich wiele. Dla szczególnego grona odbiorców. Na pewno dla tych, którzy lubią tureckie seriale, romantyczne historie z nutką obawy i wiarą, że po nieuniknionych perturbacjach będzie dobrze. Na plus oczywiście opis rytuałów i zwyczajów tureckich, których nie znamy, a które tworzą egzotykę tego kraju.
Ku przestrodze dla wszystkich tych, którzy zbyt ufają i za szybko podejmują decyzję. Czasami może nie wyjść, mimo, że wygląda pięknie. Był kiedyś taki film z Bożeną Dykiel, która milion razy powtarzała: „Podłość ludzka nie zna granic”. Przeniosłabym to na grunt książki i powiedziała: „Naiwność ludzka nie zna granic”.
To, że to jednak nie moja bajka nie zmienia faktu, że może być całkiem Wasza. Dzięki Bogu rynek czytelniczy i pisarski rozległy jest i każdy może znaleźć coś dla siebie.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.
