Wiemy, że takich nie ma. I że to wszystko tylko na pozór. Ale każdy ma prawo czuć się częścią idealnego związku. I oby jak najdłużej…
Iris spędza cudownie ostatnią noc. Przystojny, kochający mąż, baaardzo drogi i piękny prezent i decyzja- po siedmiu wspólnych latach staramy się o dziecko. Nie może być bardziej idealnie.
Następnego dnia mąż wylatuje na delegację. I nie wraca, bo rozbija się samolot. Jego nazwisko niestety widnieje na opublikowanej liście pasażerów. Tyle tylko, że samolot leciał w przeciwnym kierunku niż on zamierzał lecieć.
W całym szoku i bólu po stracie najbliższej osoby Iris zaczyna szukać. Bo coś jej nie gra. I tak, jak większość z nas w żałobie nadal czuje obecność zmarłego, tak i ona jakoś dziwnie jest przeświadczona, że on nadal żyje. A wszystkie argumenty mówią przecież, że nie. W tym czasie następuje spiętrzenie nowych zdarzeń i informacji. Wychodzi na to, że idealny mąż prowadził drugie nie-idealne życie. Albo ktoś próbuje jej to wmówić, bo teraz już i tak nie ma jak tego sprawdzić.
Jeśli nie ma idealnych związków, to może chociaż w dążeniu do jakiś innych wyższych celów kłamstwo może być idealne? Przekonajcie się sami.
A jak ja odebrałam tą książkę? No nie wyspałam się za bardzo haha. Czyta się szybko, łączy w bólu z Iris i jednak ma nadzieję, że jej przeczucia nie mylą. I że on wróci. Ja przyjmuję tą historię taką jaka jest w całości, z zaskakującym zaskoczeniem i trzymającą w napięciu.
I polecam bardzo na czas ten dziwnej wiosennej aury, kiedy powinniśmy chodzić już na długie spacery, a uniemożliwiają nam to opady wszelakie i brak słońca. Tak więc siedźmy w ciepełku i czytajmy książki. I w najlepszy z możliwych sposobów wyczekujmy prawdziwie wiosennych dni
