Dwie historie umiejscowione w różnych okresach czasu.
Lata 90-te. Zbuntowana nastolatka z trudnego domu, ze swoim trudnym światem i trudnymi decyzjami. Działa z przyjaciółmi na pograniczu życia i śmierci. Do momentu.
Czasy współczesne. Młoda kobieta, artystka z niełatwym charakterem i mrokami, które dopadają ją w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Pewnego dnia poznaje mężczyznę, który twierdzi, że zna jej przeszłość. Niestety zostaje zamordowany zanim zdąży z nim porozmawiać. I wtedy zaczyna szukać.
Dwie historie połączone ze sobą, a nitki łączące je zagęszczają się ze strony na stronę.
Co ja mogę napisać o tej książce? Że jest bardzo smutna. I nie ma raczej w niej momentów szczęścia. Dla mnie to opowieść o tym, co dzieje się, kiedy nie ma miłości: rodzica do dziecka, bo dziecko kocha i naiwnie wierzy, że zdobędzie uczucie rodzica, miłości męża i żony, bo wtedy każde żyje na swoją rękę popadając w różnorakie uzależnienia. I cierpi cała rodzina.
Tak jakoś mi szkoda, że zakończenie takie szybkie i właśnie takie. Jakby z innej opowieści. Coś mi tutaj „nie stykło”. Wiem, że marudzę. Ale mimo wszystko polecam osobom, które lubią thrillery psychologiczne. I mają siłę, aby unieść ogromny ciężar smutku.
