Gdy nie ma dzieci w domu… w Polskę jedziemy drodzy Panowie!
CIECHOCINEK- miasteczko- kosmos dla osób starszych. Nie na darmo pisano o tym miejscu piosenki. Polecam przysiąść na kawie i po prostu obserwować przechodniów- rewelacyjne doświadczenie. Poza tym tężnie solankowe zalane tłumami, parki z bujną roślinnością, zapachy grilla pomieszanego nie wiem z czym i wszechobecna muzyka disco polo. Ot co!
CHEŁMNO- miasto zakochanych. Nie bez kozery taka kwalifikacja, bo mają u siebie relikwie świętego Walentego. A to zobowiązuje
Szkoda, że poza parkiem nie podkreślają tego na każdym kroku.
Najważniejsze w tym miejscu to jednak te zabytki. W takim Chełmnie liczącym 20 tyś. mieszkańców zachowało się bagatela 6 kościołów gotyckich. Wow! Zabudowa niezniszczona przez działania wojenne. Taki klimat fajny, ale widać, że brakuje pieniędzy na więcej. Potencjał ogromny i na spacer w drodze powrotnej do domu jak znalazł. W szczególności po przeżyciu Ciechocinka haha. I nawet jeśli nie rozumiem tam pewnych rzeczy, np. dlaczego baszta prochowa otwarta jest tylko w sobotę, to i tak uważam, że warto. A jeśli tam zajedziecie gonieni ciekawością po tym wpisie i zdjęciach, koniecznie zjedzcie coś w bistro „Chlebem i Solą”. Rewelacja!
I taki sobie przedłużony weekend z Mężem mym osobistym zafundowałam. I Wam polecam bardzo, bardzo


