Rzym 2019- starożytnie

Rzym- dzień II- starożytnie
 
Za nami Rzym barokowy i renesansowy. Taki, który nie może nie zachwycić. Kiedy planowałam cały wyjazd myślałam sobie w wielu momentach- „Boże, nie ogarnę, tak dużo tego”. Najbardziej jednak nie ogarniałam podstawy wszystkiego- korzeni- starożytności. Zabrakło chyba wiedzy. A z przewodnika przeczytać każdy umie. Nie o to chodzi. Dzięki różnym zbiegom okoliczności, ale przede wszystkim Iwonie poznajemy Bożenkę, która w Rzymie mieszka już 15 lat. I to ona wprowadza nas w rzymskie tajniki łącząc Rzym starożytny z współczesnością. Rewelacja. I tak sobie myślę, że taka wycieczka do Rzymu i taka Bożenka na miejscu powinna być punktem obowiązkowym w edukacji naszych dzieci. Nie miałyby takich problemów jak ja, żeby sięgać do źródeł i zrozumieć powiązania. A niestety nieudany podręcznik do historii i nauczyciel sztywno trzymający się zapisanych kartek książki niewiele załatwia…
 
Nasz dzień zaczynamy w Koloseum. Kolejka po bilety niemiłosierna, dzięki Bogu mamy bilety zakupione online, więc nie czekamy wcale, poza kontrolą bezpieczeństwa- dosłownie kilka minut. Koloseum nikomu przedstawiać nie trzeba. Może trochę mniej znany jest fakt, że jego otwarcie świętowano 100 dni, a w skutek takich igrzysk zginęło mnóstwo gladiatorów i zwierząt. Bilet jest biletem łączonym i obowiązuje również na Palatynat i Forum Romanum. Te oglądamy z góry w różnej perspektywy i na pewno nie wejdziemy już do środka, bo nie będzie na to czasu. Poza tym trzeba mieć naprawdę niezłą wyobraźnię, żeby po kolei analizować, co stało w danym miejscu. Nam wystarczy tyle.
 
Ale to nie zmienia faktu, że w dniu dzisiejszym poznamy trzy z siedmiu rzymskich wzgórz pokonując bagatela z 25 km na nogach moi kochani, na nogach! Spacerujemy sobie więc przez Fora Cesarskie oraz inne miejsca, na które nie starczy miejsca tutaj, żeby je opisać. Wystarczyć muszą zdjęcia. Ja natomiast krótko przypomnę w tym miejscu, skąd się ten Rzym w ogóle wziął. Oczywiście biorąc pod uwagę wszystkie możliwe, nawet te najbardziej nieprawdopodobne wersje. Przenieśmy się w XII w p.n.e. Rządzi sobie król, który ma piękną córkę Rhea. Kiedy dochodzi do zamachu stanu i na prowadzenie wychodzi jego brat, nie chcąc czuć żadnego zagrożenia zmusza piękną Rhea do zostania westfalką. A westalki z całą pewnością wybrankami były, którym wiodło się całkiem nieźle w Rzymie. Były mianowicie kapłankami bogini wiecznego ognia, żyły sobie ponad stan w przepięknych warunkach, dbano o nie i miały moc uchronienia skazańców przed śmiercią. Brzmi fajnie. Niby poza pilnowaniem ognia obowiązków żadnych, było jednak jedno „ale”- musiały złożyć śluby czystości i zachować dziewictwo aż do 36 roku życia. Biorąc pod uwagę, że ludzie w tamtych czasach niewiele dłużej żyli, to tak do końca w dziewictwie…. No i zdarzyło się tak, że zgwałcił biedną Rhea sam bóg Mars. Rhea urodziła dwóch chłopców, których nazwała Romulus i Remus. Obawiając się grożącego bliźniakom niebezpieczeństwa uplotła koszyk wiklinowy i puściła w nim po rzece owych bliźniaków. Płacz dzieci usłyszała wilczyca, która zabrała je do swojego legowiska w jednej z jaskiń u podnóża wzgórza Palatyn, gdzie karmiła je własnym mlekiem. Po jakimś czasie na ślad tej wilczycy natrafił pasterz króla i zabrał je do domu, gdzie wychował maluchy wraz ze swą żoną. Kiedy chłopcy osiągnęli wiek dorosły zabili aktualnego króla i przywrócili na tron poprzedniego. Sami zaś wrócili na Palatyn, gdzie w miejsce istniejącej osady założyli miasto.
 
Tratatata. Wilczyca karmiąca dzieci… I ich nie zjadła. Dobre. Dlatego uczą tego dzieci w szkole. Wersja dla dorosłych: wilczyca to Lupa po włosku. Lupa to również zamężna kobieta, która skacząc w bok potrafi „wykarmić” więcej niż jednego mężczyznę. Pasterz króla- biedny- taką właśnie miał. Kiedy przyniósł bliźniaki do domu faktycznie karmiła je Lupa swą piersią. Ot i cała historia tajemna.
Legend opowiadać można jeszcze całą masę, ale potrzeby pierwotne odzywają się w nas- postanawiamy coś zjeść. I tym o to sposobem poznajemy pizzerię ze sławetną pizzą na kawałki. Kilka rodzajów, można popróbować nawet w najmniejszych kawałeczkach. I ta jedna jedyna, która wygrywa mój ranking, a wyniki u każdego były inne- cacio e pepe (dwa rodzaje sera- Grana Padano i Pecorino plus pieprz). Innym bardziej przypadła do gustu pizza z ziemniakami np., która była przepyszna. Tego dnia poznamy w dzielnicy żydowskiej również smażone karczochy- takie dziwne coś, na temat czego nie mam zdania i napijemy się AperolSpritz (białe wino,prosecco, aperol- rodzaj włoskiego alkoholu na bazie pomarańczy, rabarbar i odrobina wody gazowanej, obowiązkowo z łódeczką pomarańczy).
 
Posileni udajemy się na Palatyn. Wita nas ogromy, monumentalny pomnik wybudowany w 1885 roku po śmierci króla zjednoczonych Włoch – Victorio Emanuele II, nazwanego Ojcem Ojczyzny. W 1921 roku pochowano tu Nieznanego Żołnierza, od tego momentu obiekt jest również Grobem Nieznanego Żołnierza. W latach 40-tych patrzono na niego jak na symbol, w 70- 80-tych zaczęto krytykować nazywając „tortem weselnym”, „fortepianem” lub „maszyną do pisania”. Turystów zachwyca, mieszkańców do tej pory nie bardzo. Twierdzą np., że marmur z którego jest wykonany jest za jasny w stosunku do marmuru antycznego.
Wędrujemy dalej w sąsiedztwie kolumn, kawałków świątyń i drugiego koloseum. Dochodzimy do Ust Prawdy. I miałam sprawdzić mojego męża, ale kolejka za długa była haha. Usta Prawdy to prawdziwy antyczny wykrywacz kłamstw. Pojawiły się w słynnym filmie z Audrey Hepburn “Rzymskie Wakacje”, który za swój nieprzemijający urok koniecznie trzeba zobaczyć. Każdy, kto kłamie i włoży rękę w Usta Prawdy może być pewien, że zostanie ona mu odgryziona!Nikt nie wie skąd się wzięły i czym były. Marmurowy medalion, który przedstawia oblicze brodatego antycznego ma ponad 2 tysiące lat i około 175 cm średnicy. Mogły być przykrywką zbiornika na wodę, częścią fontanny lub służyć jako pokrywa wejścia do rzymskiego wodociągu. O! I podobno można je przechytrzyć. Pewna żona bogatego mieszkańca Rzymu została oskarżona przez niego o zdradę. Mimo, iż zaprzeczyła mąż postanowił sprawdzić jej prawdomówność. Usta Prawdy miały rozstrzygnąć sprawę. Kobieta, która doskonale wiedziała o swojej winie usnuła małą intrygę, aby oszukać nie tylko męża, zgromadzonych gapiów, ale i same Usta Prawdy! Tuż przed tym, jak włożyła rękę do Ust Prawdy z tłumu wyskoczył jej kochanek przebrany za żebraka i znienacka pocałował oskarżoną. Wtedy kobieta oświadczyła, że nikt inny nigdy jej nie pocałował poza jej mężem oraz tym właśnie szaleńcem. W ten oto sposób udowodniła, że nie kłamie i wszyscy, na czele z jej mężem oraz Ustami Prawdy jej uwierzyli. Nieprawdopodobne, ale i tak fajnie posłuchać haha.
 
Wędrujemy koło Circus Maximus- największy cyrk, który mógł pomieścić 250 tys. widzów. Akurat ustawiła się kolejka i będzie koncert- nie dane nam będzie zobaczyć z bliska niestety. To właśnie tutaj odbywały się wyścigi rydwanów. Zwierzęta sprowadzano z Włoch, Afryki, Armenii i przede wszystkim Hiszpanii. Zginęło mnóstwo woźniców w sile wieku. A cały ten cyrk po to, aby ktoś mógł stracić całą fortunę, a drugi stać się bogaczem obstawiając na odpowiednie zaprzęgi. Hazard rządził i rządzi światem.
 
Docieramy na wzgórze Adwentyn. Przepiękny ogród pomarańczowy w widokiem na Rzym, kościółki z historiami, na które niestety nie ma tutaj miejsca, no i oczywiście najsłynniejsza dziurka Europy. Zaglądając mianowicie przez dziurkę w pewnych drzwiach widzimy Watykan!!!! Cudne.
Przechodzimy do dzielnicy żydowskiej. Jest sobota, mieszkańcy zaczynają wyłaniać się dopiero po zachodzie słońca. Klimat jest, więc siedzimy sobie troszkę, a by po odpoczynku udać się na Zatybrze. Ostrzegam- jest to miejsce, którego nie można nie pokochać! Jedzenie tańsze niż wszędzie indziej, klimat knajpek nie do opisania, w kościołach śpiew i radość. Też nam się udziela.
 
Zaczynamy nocne zwiedzanie Rzymu. Eh. Brak słów…
Bożenko dziękujemy. Przemiłą skarbnicą wiedzy jesteś !!!!

Dodaj komentarz