Nie wiem, co Wieża Eiffla ma takiego w sobie, że każde dziecko marzy, żeby ją zobaczyć. Próbowałam dotrzeć do źródła, okazało się, że każde dziecko zna Paryż z bajek, gdzie Żelazna Dama jest centralnym punktem wielu zdarzeń. Ponieważ jesteśmy 500 km od Paryża postanawiamy nasze wspólne wakacje zakończyć właśnie tam, spełniając marzenia dzieci.
Pierwsze rozczarowanie Basi to fakt, że po przekroczeniu granicy francuskiej jeszcze jej nie widać. Kolejne przychodzą po wjeździe do stolicy. Bo pierwszy obraz to uchodźcy pod mostem- przerażenie dzieci na widok ogromnej ilości namiotów i chodzących pomiędzy nimi ciemnoskórych zaniedbanych dorosłych i dzieci. Kolejny obraz to łapanka na złodziei, kiedy stoimy na czerwonym świetle. I pytanie- „A dlaczego tutaj wszyscy są czarni?”. Można powiedzieć tylko „Witajcie dzieci w prawdziwym świecie. Tyle pięknym, co i okrutnym”. Obraz wszystkiego dopełnia widok żebrających i bezdomnych.
Jest już późne popołudnie. Wiemy, że musimy jak najszybciej pokazać dzieciom Paryż z jego pięknej strony. I spełnić ich największe marzenie- zobaczyć Wieżę Eiffla.
Nasze mieszkanko znajduje się w bliskim sąsiedztwie Wzgórza Montmartre. Pierwsze kroki kierujemy więc do jednego z najpiękniejszych kościołów paryskich- Bazyliki Sacre Coeur. Tłumy ludzi przesiadujących na jej schodach, czemu nie można się dziwić, bo położona na szczycie 130 metrowego wzgórza budowla oferuje widoki na dachy ogromnej części Paryża.
Płynnie przechodzimy na Place Terte- cudowny plac artystów. Trudno wetknąć szpilkę pomiędzy tłumy artystów i rzesze turystów. Plac oferuje miejsce dla 149 sztalug. Na dwóch artystów przypada metr kwadratowy, więc zajmują przestrzeń rotacyjnie. Artyści tworzą w myśl zasady „tu i teraz” na oczach publiczności. Kto nie wykupił koncesji dającej prawo do tworzenia na placu znajduje sobie miejsce w malowniczych uliczkach dochodzących do placu. W tle ktoś gra „Sous le ciel de Paris” (Pod niebem Paryża). Bardziej parysko być chyba nie może…
Robi się późno, nasze kroki kierujemy na położony niedaleko Plac Pigalle ze słynnym wiatrakiem Moulin Rouge- najsłynniejszym francuskim kabaretem. To tutaj właśnie odbył się pierwszy w historii pierwszy publiczny pełny pokaz striptizu. Wybuchł skandal, modelka, która się rozebrała została skazana na trzy miesiące więzienia, na co natychmiast zareagowali studenci. Protestowali przez trzy dni przeciwko cenzurze, opowiadając się za prawem do „artystycznej nagości” . W manifestacjach byli zabici i ranni. Dziś to jeden z najprzyzwoitszych i najbardziej tradycyjnych kabaretów w Paryżu. A przed wiatrakiem dmuchawa w ziemi, która w artystyczny sposób może podnieść każdą sukienką. Na nas pora.
Przemieszczamy się pod Łuk Triumfalny z podziwiem spoglądając na aleję handlową, będącą przy okazji jedną z najdroższych alei handlowych na świecie- Champs – Elysees. Łuk Triumfalny miał według Napoleona dominować nad Paryżem, dać wyraz jego zamiłowaniu do antyku i zapewnić mu nieśmiertelność. Budowa trwała 30 lat, a Napoleon przejechał pod jego wysokim na 29 m sklepieniem dopiero po swojej śmierci. W 1840 roku tędy mianowicie prowadziła trasa konwoju żałobnego, która przewoziła trumną na miejsce spoczynku. Wśród napisów na jego ścianach odnajdujemy nazwy 128 bitew Rewolucji Francuskiej, m.in. Ostrołękę, Gdańsk i Pułtusk. Od Łuku rozchodzi się promieniście 12 ulic. O ruchu nie wspomnę, bo mam wrażenie, że nie obowiązują tam żadne reguły. Ja bym tam nie odważyła się jechać samochodem.
Ostatni punkt dzisiejszego dnia to Wieża Eiffla. Napięcie dzieci rośnie do granic niemożliwości, od 22.00 o pełnych godzinach wieża zaczyna migać i taką ją też poznajemy. Wracając do domu natrafiamy jeszcze na pomnik ku czci księżnej Diany.
Początkowe złe wrażenia udało nam się rozproszyć. Ufff!!! To było piękne pół dnia naszego pierwszego dnia w Paryżu.
Posłuchajcie koniecznie! To cały Paryż!










