„Lupin”- jeśli już kraść, to po „dżentelmeńsku”
Czy jest jeszcze ktoś, kto nie oglądał serialu o gościu, który inspirował się Arsenem Lupin? No to niech nadrobi ten brak jak najszybciej.
Wytrawni widzowie znajdą jakieś nieścisłości i nielogiczności. A ja? Ja bawiłam się przednio z rodzinką. I chyba o to chodzi. I obejrzeliśmy wszystko „za jednym posiedzeniem”. No nie dało rady inaczej.
Omar Sy, którego znamy z „Nietykalnych” jest świetny. Nie wiem, dlaczego Netflix nie zamieścił całości, tylko pięć pierwszych odcinków. Ja tam z frajdą wielką obejrzę resztę. Jeśli się skusicie, zarezerwujcie sobie cały wieczór. Bo po pierwszym chce się zobaczyć do końca.
