Warszawka. Wysoko notowane liceum. Dwoje uczniów: Otylia- dziwadło szkolne, po próbie samobójczej i Alan- ten szkolny „naj”, popełniają samobójstwo skacząc dachu jakiegoś magazynu. Szok, przerażenie i niedowierzanie dla całego otoczenia. Nie wiadomo, dlaczego razem- przecież nic ich nie łączyło, nie wiadomo z jakiego powodu- przecież wspólnego na pewno nie mieli. Jedno jest pewne- winna jest Otylia, bo to ona musiała jego nakłonić. Jakże by inaczej. W końcu już raz próbowała. Najlepsza koleżanka Otylii wie, że tragedia ma swoje drugie dno i zaczyna szukać.
No i chyba pójdę z moją opinią trochę pod prąd powszechnym ocenom. Bo zgodzę się, że czyta się szybko, bo Moss ma dobre pióro. Ale niestety nie zgodzę się, że to rewelacja i thriller wszechczasów.
Nie wiem, co autor w głowie miał, pisząc książkę, ale wiem, co czułam ja czytając ją. No przekombinował chłop. Za dużo patologii, zero normalności. Każdy bohater z taką traumą, że nie ma opcji, żeby żył normalnie. Wszystkie możliwe problemy świata zebrane w jednej książce obciążają kilka postaci. Gdyby było tego mniej, za to „bardziej” powiedziałabym „super”.
Mnie Moss zaciekawił mnie książką „Pokaż mi”. Było również patologicznie, ale do przyjęcia. Tutaj już tego do końca nie kupuję. Ale nikomu nie odradzam, bo każdy powinien sobie wyrobić własną opinię.
