„Teściowa” Sally Hepworth

Podejście do teściowej można mieć różne. Najczęściej jednak teściowe wywołują emocje. Szkoda, że nie zawsze te pozytywne. Lucy wiąże z przyszłą teściową duże nadzieje, bo szybko straciła matkę i całym sercem pragnie zyskać w teściowej przyjaciółkę. Cóż już pierwsze spotkanie pokazuje, że raczej będzie to niemożliwe. Antypatyczna, sztywna w każdym calu, bardziej skoncentrowana na swojej organizacji charytatywnej niż dzieciach. Do tego mimo pokaźnego majątku super skąpa.

Przewijamy czas do przodu. Mija kilka lat. Lucy otrzymuje informację, że teściowa nie żyje. Popełniła samobójstwo. Szok, zdziwienie, zdenerwowanie. Tymczasem policja węszy, bo nic się tu kupy nie trzyma i wygląda na to, że stosunki teściowej z każdym członkiem rodziny mają jakieś drugie dno.

Myślę, że ogólnego opisu wystarczy. Po pierwsze książkę czyta się bardzo szybko. Świetnie napisana/przetłumaczona. Po drugie człowiek próbuje znaleźć winnego na własną rękę i w pewnym momencie wszyscy bohaterowie wydają się podejrzani. Czyli ten podstawowy aspekt kryminalny jest. W wersji bardzo soft, ale jest.
Dla relaksu i oderwania się od szarej rzeczywistości lub na weekendowe czytanie jak znalazł. Myślę, że nie wywiera wpływu na całe życie, ale bardzo fajna pozycja z cytatem rzeczonej teściowej wartym przytoczenia: „Na wszystko, co ważne musiałam ciężko zapracować. Nic z tego, co ważne, nie kosztowało ani centa”.

Dodaj komentarz