Lata dwudzieste. Lata trzydzieste. Dym papierosów, bogate, pięknie ubrane w biżuterię panie i ich mężowie szukający nowych wyzwań. Wszechobecne tango. W powietrzu wisi jakaś taka dziwna namiętność, aż perwersyjna miejscami. Ona- młoda żona wybitnego muzyka, on fordanser- niezwykle przystojny, którego zadaniem jest zabawianie tańcem pań na statku. Tak się poznają i tak ich drogi splatają się, co prawda okazjonalnie, ale za to na całe życie. Jest przypadkowo i zmysłowo. Żeby nie było za pięknie- nasz tancerz nie jest tylko takim sobie zwykłym tancerzem. To przestępca z klasą. I z niemałymi zasługami.
Lata sześćdziesiąte- każde z nich doświadczyło już różnych rzeczy i znajduje się w zupełnie innym miejscu niż w momencie poznania. Bardziej schyłkowo niż rozwojowo. Przyciąganie jednak działa.
Brzmi jak tanie romansidło? Nie pisze się romansideł takim językiem. Romansideł nie czyta się między wierszami, bo wszystko jest podane na tacy. Tutaj nie.
Powieść nie dla każdego. Nie czyta się jednym tchem, ale zatapia się w atmosferze miejscami do bólu. Kto czytał „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Vargasa temu pewnie spodoba się ta historia. Nie jest łatwa i trzeba zarezerwować sobie kilka długich wieczorów. Jak dla mnie gotowy scenariusz na rewelacyjny film.

Pingback: „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” Taylir Jankins Reid – Przyokazji