„Drzewo migdałowe” Michelle Cohen Corasanti

Burzy obraz Araba terrorysty, burzy obraz biednego i ucieśnionego Żyda. Konflikt palestyńsko-izraelski, o którym wiem tyle, co nic. Tyle, co większość z nas. Jakieś walki o terytorium, wybuchy, Strefa Gazy i ciągle to trwa. Dopiero książka pokazuje skalę problemu.

Konflikt przedstawiony z punktu widzenia młodego Araba, który w momencie rozpoczęcia opowieści ma 12 lat i musi stać się z dnia na dzień zupełnie dorosły- utrzymać rodzinę, podejmować decyzje, jakich nigdy nie powinno podejmować dziecko i widzieć obrazki, których nie powinni widzieć nawet dorośli. Życie jego opisane w czterech częściach, przy czym w ostatniej ma już 67 lat. Z jednej strony wielka chęć bycia „na równi” z Żydami, z drugiej ogromne zahamowania związane z religią i tradycją. Czasami źle pojmowaną.

I tak już całkiem na koniec- najgorszym wrogiem człowieka jest drugi człowiek. I to od nas wszystko się zaczyna, zarówno miłość czy przyjaźń, jak i nienawiść. Nie lubimy tych lub tamtych, właściwie nie wiadomo dlaczego. Bo są innego wyznania, pochodzenia albo mają inne poglądy. A przecież na tym świecie jest miejsce dla każdego.

Piękna, wzruszająca. Obrazy na długo pozostaną w pamięci.

Dodaj komentarz