Nie rozumiem fenomenu Munro. Nie rozumiem za co dostała Literacką Nagrodę Nobla. Książka zawiera w sobie zbiór opowiadań o miłości, przemijaniu, wybaczaniu. Może i czyta się szybko, ale w moim przypadku chyba tylko dlatego, żeby dotrzeć do miejsc, z których nie będzie wiało taką nudą. A najgorsze jest to, że nic nie zostaje po tych opowiadaniach. Nic. żadnych przemyśleń, żadnych refleksji, żadnych większych wrażeń. Chcecie- spróbujcie (tylko kobiety, bo to literatura kobieca). To moja druga książka Munro. Niestety chyba nie dla mnie. Nie wiem, czy mam jeszcze ochotę poszukiwać jej geniuszu na miarę Nobla.
