Cypr– taki dziwny kraj podzielony na dwa. Niby dla wszystkich wszędzie miejsce- a jednak okazuje się, że nie do końca. Trochę to tak, że palce to tu umoczyło wielu, bo i Francja i Anglia i Turcja i Grecja i Rosja. No Polska za bardzo się w Cypr nie angażowała. Aczkolwiek o biznesach rządzących w raju podatkowym całkiem sporo się słyszy.
Co po tym wielkim zaangażowaniu wszystkich po kolei zostało? Kraj należący do UE, zamieszkały w części południowej przez Greków, z terenami w części północnej pod okupacją turecką, zamieszkały przez Turków. Ni cholery nie mogą się dogadać! Bzdurna granica w stolicy, często przedzielona beczkami i ostrzeżeniem o zakazie robienia zdjęć. Na granicy musisz okazać dowód zarówno w budce greckiej jak i tureckiej. Jedni skanują, drudzy wpisują do systemu.
W zasadzie zrobiłam już wstęp do części relacji poświęconej podziałowi, w końcu to właśnie chęć poznania jedynej w Europie takiej stolicy skłoniła nas do wylotu właśnie na wyspę. No i jeszcze słońce w marcu. I temperatury wyższe niż magiczny punkt zero.
A przecież Cypr to o wiele więcej niż tylko granica. To plaże, skałki i trasy trekkingowe takie, że ah. Morze, góry i lewostronny ruch na przykład. I wszechobecne koty, które nie boją się nikogo i niczego. A i jeszcze zakaz wrzucania papieru do toalety, który może wiązać się z hmm dyskomfortem dla nie- chcącego go nijak inaczej niż tradycyjnie wrzucić.
Od czego zacznę? A chodźcie na spacer po skałkach. Zapraszam na koniec wyspy. Cape Greco nam u stóp i pod stopami naszymi. A przy okazji zahaczymy o Agia Napa.
Tam trzeba być i już! Piękny, przepiękny odcinek wybrzeża na południowy- wschód od Larnaki, w której mieszkamy. Zresztą przylądek jest najdalej wysuniętym miejscem wyspy na tej szerokości.
Skały, mosty skalne, jaskinie i plaże. Można chcieć coś więcej? Można. Jeszcze dodam trochę pagórków, zieleni i jedną górę i będzie komplet. Tam trzeba pojechać nie w sezonie, usiąść na skałkach, mimo, że nierówne, ale za to masaż pośladków zapewniony i gapić się. Po prostu się gapić. Zajrzeć w każdą dziurę, która z lądu dostępna i pomyśleć o tym, jakimi szczęściarzami jesteśmy, że dane nam to zobaczyć.
Niestety na sam koniec cyplu nie dostaniemy się, bo to teren wojskowy- ogrodzony drutem kolczastym. Szkoda!
Ok. Po dłuższym podziwie jedziemy sobie do znanej miejscowości Agia Napa. Znana jest z ogromnych ośrodków hotelowych na tzw. „full wypasie” i pięknych plaż. Ale zanim to wszystko trzeba odwiedzić jeszcze dwa miejsca.
Park figur i kaktusów. Rewelacja. Ponad 200 figur różnych artystów i różnej wielkości i tematyki stojących sobie z widokiem na morze. Jakie to urokliwe miejsce. Łączy się z parkiem kaktusów. Jak sam nazwa mówi jest w nim ogrom tych roślin. Można zostać tam na godzinkę, można na dłużej.
A schodząc w dół dochodzimy do drugiego miejsca- Mostu Miłości. Zachęca, co by posiedzieć sobie na nim zdecydowanie dłużej. Jest to chyba możliwe tylko poza sezonem. Taki bonus piękny od świata dostajemy.
Kolej na Agia Napa. Przygotowuje się na turystów. Już co prawda kręcą się po małych uliczkach w poszukiwaniu otwartych na lunch lokali, ale generalnie dużo tu jeszcze remontów. Wrażenie, jakie pozostawia to typowo turystyczne miasto- duża ilość figur, rzeźb, piękne nadbrzeże i plaże, co czyni je zdecydowanie jeszcze ładniejszym. W sezonie zdecydowanie nie dla nas. Tłumy, tłumy i jeszcze raz ogrom turystów i urlopowiczów. I jakoś tak mi wyszło, że zdjęć tam wcale nie robiłam. Za to zjedliśmy przepyszną mussakę.
Na zachód słońca wracamy na Cape Greco. Sea caves- jaskinie morskie. Siedź człowieku i po prostu za dużo nie gadaj! Ewentualnie powiś sobie na skale.
Ehh to był piękny dzionek!











































Ok tak, piękne to miejsce ! Tylko siedzieć i się rozkoszować widokami. To miejsce do którego warto wrócić i faktycznie poza sezonem. Mój pobyt w lutym również nie był tłoczny, jednak popołudniem trzeba było czekać w kolejce do zdjęcia np przy jaskini/jamie?
Faktycznie Rosjan bardzo dużo, wiemy od Polaka mieszkającego na Cyprze, że przylatują na Cypr przez Turcję, natomiast Limassol nazywana jest małą Moskwą.