Portugalia 2022- giełda, ocean i podsumować czas!

Szósty dzień naszego pobytu. Przed odlotem mamy jeszcze kilka ładnych godzin, które zamierzamy całkiem przyzwoicie wykorzystać. Palacio da Bolsa (cały czas miałam skojarzenia z bolsem haha), czyli Pałac Giełdy. Nasz cel od dnia pierwszego, bo to właśnie wtedy zwiedzałyśmy Kościół Franciszka- perełkę w pozłacanym drewnie. Tuż obok niego znajduje się była siedziba Stowarzyszenia Handlowego, która potem stała się siedzibą Giełdy Papierów Wartościowych. Obecnie miejsce baaaardzo reprezentacyjne – i na spotkania polityków, i na koncerty i wszystkie inne szczególne okazje. Największe wrażenie-  Sala Arabska wzorowana na hiszpańskiej Alhambrze. Piękny budynek, piękne pomieszczenia. Zwiedzanie tylko z przewodnikiem po angielsku, portugalsku albo francusku. Trwa ok. 45 min. Najlepiej przyjść o 9.00, bo potem kolejki, że aż strach.  

Zaraz po giełdzie wyruszamy do dzielnicy Foz do Douro, czyli ujście Douro. To tam Rzeka Douro spotyka się z oceanem. Można pojechać autobusem, ale większość turystów decyduje się na historyczny tramwaj. Podróż trwa ok. 30 min. Tramwaj zatrzymuje się jakieś 500 metrów od latarni morskiej. Teren tzw. zalewowy. Jak jest fala, to i turyści na molo mokrzy. My trafiamy na spokojną wodę, słoneczko i co najpiękniejsze- brak tłumów. I tym samym ostatni punkt naszego programu zrealizowany. A nie- jeszcze obiad nam został!

No dobra. Udało nam się wszystko. Kolejne marzenie spełnione. Cudowne uczucie „pustogłowia” i totalnego zauroczenia (to te winnice tak na mnie podziałały!) osiągnięte. Teraz krótko jak do takiego stanu dojść. Czyli innymi słowy- jak wyglądało to organizacyjnie.

Wylot z Berlina. Bilety zamawiane pół roku wcześniej po nieprzyzwoicie niskich cenach, bo chyba ok. 300 PLN w obie strony nam wyszło. Parking przy lotnisku 42 EUR.

Zakwaterowanie blisko stacji metra Trindade- uważam, że najlepsza lokalizacja, jaką można sobie wymarzyć. Do centrum na piechotkę, do metra rzut beretem, dworzec kolejowy 15 min. piechotką, albo metrem. Ceny noclegów- bardzo zróżnicowane. Od groszowych za pokój w Vila Nova de Gaia, po cenę za apartament porównywalną z naszymi bardzo. Można i dużo drożej, ale takiej kwatery nie szukałam.

Jedzenie- porównywalnie do naszych cen, albo ciut drożej. Oczywiście są miejsca, gdzie może być bardzo drogo, ale gdzie ich nie ma. W każdym razie masz wybór na co się decydujesz. A przy naszych teraźniejszych cenach nie przeraża już nic. Za to kawa w wielu miejscach 0,60 EUR. Nic tylko na kawę zapraszać.

Kilka słów jeszcze o transporcie. Porto jest bardzo dobrze skomunikowane, nie sposób zabłądzić mając nawigację w telefonie albo mapę w przewodniku. Można dojechać bez trudu do okolicznych miejscowości. Jedyny problem, z którym zetknęłyśmy się nie tylko my, ale chyba wszystkie osoby, które praktykowały to po raz pierwszy, to zakup karty na lotnisku na którą potem ładuje się bilety. Są dwa wyjścia z tego problemu: albo obejrzeć filmik na yt jak to zrobić, albo czekać, aż dobra duszyczka pomoże. Niby nieskomplikowane, a jak przyjdzie co do czego i na dodatek biletomat nie chce współpracować w innym języku niż portugalski, to już trochę niefajnie. Druga sprawa to bilety całodniowe. Można kupić za 7 EUR na dzień lub za 15 EUR na trzy dni. U góry widnieje mapka, która pokazuje, gdzie można dojechać. Wszystkie nasze cele zamiejscowe na niej zawarte, więc bilet trzydniowy jak najbardziej pożądany. Niestety mapka pokazuje, gdzie dojedziemy, ale już nie pokazuje, że tylko w części na ten bilet, bo opuszczamy strefę czwartą i musimy dokupować bilety. Tak więc Braga za dodatkową płatnością Pinhao podobnie. Oczywiście tramwaj historyczny płatny zupełnie osobno 7 EUR w obie strony. Więc trzeba dobrze skalkulować, czy się opłaca.

Wejściówki: najdroższa giełda 10 EUR, kościół Franciszka 8 EUR, inne miejsca 2- 5 EUR.

I to już jest koniec. Koniec tej historii oczywiście, bo ja bardzo wierzę, że kolejne będą. Bo to tak jest, że marzenia same się nie spełniają. Marzenia się sobie spełnia. I ja sobie właśnie kolejne moje „najmojsze” spełniłam. Do roboty Kochani! Nikt za Was tego nie zrobi!

Dziękuję wszystkim czytającym za przemiłe komentarze. Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam do podobnych odkryć😊

Ściskam

Magda  

Dodaj komentarz