„Uratuj mnie” Guillaume Musso

Jeśli straci się kogoś bardzo bliskiego, to przez pierwszy okres po śmierci, ma się wrażenie, że ten ktoś jest gdzieś w pobliżu, ba nawet wydaje nam się, że idzie chodnikiem naprzeciw nam.
Chociaż może to uczucie już nigdy nie znika? I niby wiemy, że to wszystko urojenie i że tak się zdarzyć nie może, a jednak mamy nadzieję. O tym jest ta książka też.

Ale przede wszystkim o dwojgu ludzi- młodej niespełnionej aktorsko Francuzce, która próbowała swojego szczęścia w Nowym Jorku i jej nie wyszło i owdowiałym lekarzu, który samotność topi w ciągłej pracy. I- jak to u Musso bywa- spotykają się całkiem przypadkiem i bardzo szybko czują, że to nie przypadek ich połączył, tylko przeznaczenie. I kiedy ona po kilku zaledwie wspólnych momentach musi wrócić Francji rozbija się samolot, do którego wsiadła. A on wie, że po drugim takim ciosie od życia nie pozbiera się już nigdy.

I cały czas zastanawiasz się czytając tą książkę, co tak naprawdę decyduje o naszym życiu- przypadek, czy przeznaczenie?
Książka, która początkowo wydaje się romansem zamienia się stopniowo w dramat, kryminał. Wzrusza i powoduje szybsze bicie serce. I zacytuję sama siebie z ostatniej recenzji książki Musso:
„I tak sobie zadaję pytanie, czy można odwrócić przeznaczenie? Przecież ktoś tam na górze z jakiegoś powodu właśnie taki miał na nas plan… „
Oj czyta się to szybko i dobrze.

Dodaj komentarz